Miesiąc: Wrzesień 2012

Loreena McKennitt – muzyka celtycka.

Tym osobom, które jeszcze nie znają Loreeny chciałbym po krótce przedstawić jej sylwetkę. Piosenkarka ta zajmuje się muzyką celtycką / irlandzką (określenie nie jest ważne). Połączenie wielu tradycyjnych instrumentów z nowymi, oraz jej charakterystyczny głos sprawiają, że jej muzyka jest dobrym przedmiotem do relaksu i medytacji dźwięku, o którym pisałem w poprzednim wpisie.

McKennitt urodziła się w Morden w prowincji Manitoba w rodzinie irlandzko-szkockiej. Jej rodzice to Jack i Irene McKennitt.
W 1981 przeprowadziła się do Stratford w Ontario, a w 1985 wydała swój pierwszy album pt. Elemental. McKennitt zaczęła stopniowo zdobywać światową sławę dzięki kolejnym albumom, produkowanym i wydawanym przez jej własne wydawnictwo muzyczne, Quinlan Road.
W 1998 narzeczony piosenkarki, Ronald Rees, utonął razem z dwójką innych mężczyzn, w wyniku wypadku w Georgian Bay. Tylko jedno z trzech ciał zostało odnalezione. Piosenkarka jeszcze w tym samym roku stworzyła fundusz Cook-Rees Memorial Fund by zapobiec podobnym tragediom w przyszłości i wydała album Live in Paris and Toronto zawierający nagrania z dwóch występów koncertowych. Wszystkie dochody ze sprzedaży tego albumu zostały przekazane funduszowi.
McKennitt znana jest ze swoich adaptacji tradycyjnych celtyckich pieśni oraz z muzyki napisanej do wielu wierszy. Nadal mieszka w Stratford.
W sierpniu 2004 została odznaczona za całokształt dorobku muzycznego Orderem Kanady, najwyższym cywilnym odznaczeniem w Kanadzie.
W marcu 2012 Loreena wystąpiła wraz z ośmioosobowym zespołem w Sali Kongresowej w Warszawie oraz w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu na dwóch koncertach w ramach trasy „Celtic Footprints Tour”.

Poniżej dwa z jej albumów:


Reklamy

Omlet gryczany

To czego zawsze brakuje mi z rana na śniadanie to…. czasu 🙂 Tak – wolę dłużej pospać 🙂 Moja kulinarna wyobraźnia nie zna granic i co chwilę wymyślam coś innego. Tym razem wyczarowałam pyszne omlety, które robię z mąki gryczanej... smakują fenomenalnie !!! (mąka ta jest dość trudno dostępna, ja kupiłam 0,5 kg za 9 zł w Piotrze i Pawle), pokusiłam się też o zrobienie swojej (kaszę gryczaną nieoczyszczoną i nieprażoną mielę w blenderze na pył ). Te omlety  gryczane świetnie smakują z orzechami, które uwielbiam i dodaję je prawie do wszystkiego, a ostatnio nawet do jajek właśnie 🙂 Omlety mają to do siebie , że można do nich wrzucić wszystko, jeśli robię wytrawne, wrzucam np. orzechy, ser tofu, szpinak, roszponkę, tuńczyka, pieczarki,suszone pomidory, oliwki, cukinię, świeże pomidory,koperek, szczypiorek, a jeśli na słodko, wtedy robię je z mąki pszennej i dodaję proszek do pieczenia lub sodę, mąka pszenna w smaku jest bardzo delikatna, do nich dodaję wtedy mus malinowy, jabłka, cynamon, bakalie ( oczywiście wszystko do wyboru:)

W tych moich omletach główną rolę odgrywa mąka i dodatki do których najlepiej przywiązać większą uwagę komponując smaki.

Omlety gryczane z orzechami

  • 2 jajka
  • 2 łyżki wody
  • 2 łyżki mąki gryczanej
  • 2 łyżki orzechów laskowych i 2 łyżki ziemnych
  • 2 plasterki sera tofu ( ja kupiłam w zalewie sojowej)
  • garść szpinaku ( wcześniej posiekanego)
  • sól do smaku

Jajka mieszamy z wodą, dodaję przesianą mąkę, orzechy, ser, doprawiam solą. Powinny wyjść gęste placki.

Smacznego !

Medytacja dźwięku.

Muzyka do wieczornej medytacji dźwięku.
Zadajesz sobie pytanie jak medytować z dźwiękiem?
Czas jaki potrzebujesz to 10 do 30 minut. Mi medytacja dźwięku wychodzi najłatwiej jeśli chodzi o medytacje ze zmysłami. Być może dlatego, że po części jestem słuchowcem 🙂
Puść najpiękniejszą muzykę jaką masz. Możesz wybrać ulubione fragmenty lub zapytać znajomych jaka muzyka jest dla nich najpiękniejsza. Poszukaj jej na koncertach, recitalach, przesłuchaj taśmy dostępne w bibliotece. Następnie słuchaj tej wybranej muzyki, jeśli to możliwe, codziennie. Od dziesięciu do trzydziestu minut. Najlepiej byłoby gdybyś mógł codziennie umawiać się ze sobą o tej samej porze i przez co najmniej siedem dni kontynuować to ćwiczenie.
Usiądź wygodnie może między dwoma głośnikami. Postaraj się, żeby nikt ci nie przeszkadzał, byś mógł skupić całą uwagę na muzyce i był ze swymi uczuciami, bez względu na to, co się dzieje się wokół. Otwórz uszy i serce dla tej muzyki i zjednocz się z nią.
Słuchając muzyki, poddaj się całkowicie jej ruchowi i rytmowi. Poddaj ciało melodii i jej wibracjom. Daj się unosić. Słuchaj przez pewien czas, następnie ścisz trochę, a potem przez jedną lub dwie minuty słuchaj najciszej jak to tylko możliwe. Następnie przez trzy minuty siedź i słuchaj ciszy.
Słuchając, siedź wyprostowany. Jeśli chcesz, możesz skierować uwagę również na oddech, ale przede wszystkim niech muzyka będzie przedmiotem medytacji.
Może to być muzyka klasyczna, wokalna, jazz, muzyka brazylijska lub jakakolwiek inna. Ważne, żebyś ją lubił. Sprawdź czy potrafisz badać tę nową sferę doznań. To proste doświadczenie będzie miało pozytywny wpływ na praktykę innych technik medytacyjnych. Będzie ono również pomocne, w pokonaniu przeszkód, które spotkasz podczas praktyki. Jest prawdopodobne, że podczas słuchania muzyki będziesz próbował walczyć z pojawiającymi się myślami czy uczuciami; mimo to poddaj się muzyce, niech cię poniesie. Z czasem przywykniesz do spokojnego siedzenia podczas spotkań ze sobą i doznawania przyjemności.
Jest to doskonały sposób na rozpoczęcie medytacji. Możesz to robić tygodniami, miesiącami, a nawet latami, przez całe życie. Całkowite skupienie podczas słuchania, a potem wsłuchiwanie się w ciszę sprawia, że jest to doświadczeniem medytacyjnym.

Władymir Megre – Anastazja.

Jeśli wyliczyć książki, które zmieniły mnie – można by to zrobić na palcach jednej ręki. A wśród nich na pewno są książki Władymira Megre o Anastazji – pustelnicy, żyjącej w syberyjskiej tajdze. Książka oparta jest na autentycznych wydarzeniach. Władymir Megre, rosyjski przedsiębiorca płynął w latach 90-tych ubiegłego stulecia na wyprawę handlową po syberyjskiej rzece Ob. W jednej z wiosek poznał dwóch staruszków, którzy opowiedzieli mu o dzwoniącym cedrze – drzewie, które podobno ma moc uzdrawiania. Oczywiście Władymir nie dał wiary tym słowom, potraktował jako bajkę i odpłynął. Jednak po czasie zaczęły odzywać się choroby, które sprawiły, że znalazł się w szpitalu. Wtedy przypomniał sobie o cedrze i o dwóch staruszkach. Wtedy postanowił wrócić do owej wioski i odnaleźć ich. Zamiast starców spotkał młodą dziewczynę, która jak się okazało zmieni jego światopogląd. Władymir jako człowiek rozumu, analizujący każdą rzecz swoim umysłem przedsiębiorcy poddawał pod wątpliwość każdą rzecz o której opowiadała Anastazja. Mówiła ona o wielu rzeczach, o których współczesny człowiek prawie w ogóle się nie zastanawia będąc pochłoniętym w liczne sprawy, które pojawiają się w ciągu dnia – praca, samochód, dom, tv… i gdzie tu czas na rozmyślanie o sensie bytu. Ilu ludzi ma czas w ciągu dnia spojrzeć się w niebo, porozmawiać ze Stwórcą, podziękować mu za to, że uczestniczy się w jego wielkim dziele tworzenia. Anastazja mówi o naszej przeszłości, o epoce Wiedyzmu, która panowała jeszcze nie tak dawno, a człowiek kierował się wówaczas zupełnie innymi wartościami, jednak nikt o tym nie mówi, bo wiedza tamtych czasów została zniszczona. Wmawia się nam, że przed Chrześcijaństwem na terenach Europy żyły pogańskie ludy, zacofane i prymitywne. Jednak historia została zmieniona i to w konkretnym celu. Jesteśmy zahipnotyzowanym ludem hołdującym wirtualnym rzeczom i odseparowanym od głosu Stwórcy (czy nie jest tak, że do kontaktu z Bogiem potrzebujemy obecnie kapłana?, czy nie wydaje się to umniejszaniem wartości zwykłego człowieka). Anastazja opowiada także o Siedliskach Rodowych – swoim własnym skrawku ziemi – jednym hektarze, który może obdarować człowieka wszystkimi rzeczami jakich tylko potrzebuje, sprawiając, że człowiek będzie niezależny od większości rzeczy stworzonych przez współczesny świat. Zależy mi na przedstawieniu chociaż części z wiedzy o której mówi Anastazja, tak aby wziąć pod uwagę logikę jej wypowiedzi i fakt, że wszystko układa się w jedną całość – mam nadzieję, że da Wam tak samo dużo do myślenia co mi.

Władymir Megre – Anastazja (10 tomów).

Na Mazurach – Kretowiny.

Miniony weekend upłynął pod znakiem spotkania rodzinnego w miejscowości Kretowiny – urocze miejsce na Mazurach, niedaleko Olsztyna. Jako że wczoraj nastała jesień przyroda nie omieszkała zapomnieć o tym fakcie i przywitała nas w sobotnie popołudnie obfitym deszczem i wiatrem, jednak nie przeszkodziło to w celebracji rodzinnego meetingu. Swoją drogą wszystkim polecam tą formę spędzania wolnego czasu – raz, albo dwa razy do roku. W mojej rodzinie odbywa się to w ten sposób, że za każdym razem wybieramy inny zakątek Polski – Bieszczady, Sudety, Mazury, Lubelszczyzna itp. Oprócz spędzenia wolnego czasu na łonie natury z rodziną można zwiedzić ciekawe miejsca znajdujące się w okół. Pomimo tego, że pogoda nie rozpieszczała tym razem doceniłem walory tego miejsca, a wyobrażając sobie jak wygląda tam latem na pewno jest to miejsce warte polecenia. Kretowiny położone są na półwyspie zlokalizowanym przy jeziorze Narie. Miejscowość otoczona jest lasami, a przez to, że jest to półwysep i nie biegnie tamtędy żadna przelotowa droga jest to miejsce wolne od zgiełku, a poza sezonem również od turystów. Wszystkim miłośnikom natury i sportów wodnych z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce.

Codex Alimentarius.

Kodeks Żywnościowy – Codex Alimentarius to zbiór międzynarodowych wytycznych i standardów dot. żywności.

Kodeks tworzony jest przez powołaną w 1963 roku Komisję Kodeksu Żywnościowego (KKŻ – organ FAO i WHO, agendy ONZ ds. żywności, rolnictwa / zdrowia).  W skład KKŻ wchodzi obecnie 188 krajów. Prace KKŻ prowadzone są 27 Komitetach. Statutowym celem Kodeksu jest ułatwianie handlu międzynarodowego i ochrona konsumentów. Jednakże czy Kodeks chroni konsumentów? Mamy spore wątpliwości w tej kwestii…

„Kodeks Żywnościowy jest politycznym ekwiwalentem współczesnych dokumentacji toksykologicznych, ponieważ zatwierdza i promuje w międzynarodowym handlu żywnością wszystko łącznie z pestycydami, naświetlaniem, biotechnologią i syntetycznymi odpowiednikami substancji leczniczych i odżywczych preferując je od naturalnych substancji.”



cdn.