Miesiąc: Luty 2014

Muzyka do lomi-lomi

Chwila relaksu – hawajska muzyka do masażu lomi – lomi. W zeszłym roku miałem okazję pozwolić sobie na około 2 godzinny masaż lomi-lomi – jest to ciekawe doświadczenie. Bardziej sensytywne osoby mogą pozwolić sobie na pracę ze swoją podświadomością podczas takiego masażu. Polega on na masażu poszczególnych części ciała za pomocą ruchów wykonywanych przy użyciu rąk, przedramieni i łokci. Masażysta wykonuje przy tym specjalne kroki, które mogą przypominać taniec.

 

Jakby ktoś był zainteresowany jak wygląda masaż lomi-lomi poniżej jest przykładowy filmik

 

Podświadomość

O tym czym jest podświadomość i jak funkcjonuje napisano już setki jeśli nie tysiące opasłych tomów. Jedną z najbardziej słynnych książek jest napisana przez Josepha Murphy’ego „Potęga podświadomości”. Na temat roli podświadomości mówi bardzo dużo huna – wiedza hawajskich szamanów, Kahunów. Warto wysłuchać co na temat podświadomości ma jasnowidz, Renata Engel w dwóch krótkich częściach dotyczących cech podświadomości.

W głąb historii

Zastanówmy się nad faktem pewnego dysonansu pomiędzy religią katolicką i judaizmem. Skorzystam z informacji, o których mówi Anastazja w książce Władymira Megre „Energia Życia”.

1. Faktem jest, że między rokiem 30 i 100 n.e. małe grupy Żydów żyjących w Palestynie i Izraelu zaczęły się integrować tworząc wewnętrzny odłam judaizmu – chrześcijaństwo.

2. Kapłani judaizmu dostrzegli w tej religii możliwość utworzenia człowieka-niewolnika, którym łatwo będzie manipulować.

3. Kapłani judaizmu przygotowali setki chrześcijańskich misjonarzy, zabezpieczyli im środki pieniężne i skierowali do państw, w których mieli zacząć szerzyć nową religię.
Dowód: W końcu drugiego stulecia naszej ery żydowskie chrześcijańskie wspólnoty rozpoczęły nagle na wielką skalę działalność misjonarską w różnych krajach. A działania te poprzedziła wzmożona ewangelizacja: wydanie i duże dodatkowe nakłady chrześcijańskiej żydowskiej Biblii. Wszyscy wiedzą, że wydanie książek i dziś wymaga dużych inwestycji. W czasach starożytnych na produkcję jednej książki potrzeba było nie zwykłych środków, lecz fortuny. Niemałe środki były też potrzebne na wyprawy do innych państw. Na takie podróże mogli sobie pozwolić tylko handlarze lub majętne osoby. Jakim sposobem tak drogą i zakrojoną na ogromną skalę operację zrealizowała wspólnota, której
członkami byli w większości mieszkańcy wioski?

4. Niestety misjonarze najprawdopodobniej okazali się niedostatecznie przeszkoleni, a opór wśród ludności był zbyt duży. Po prostu ich ignorowali: na początku słuchali, potem prosili, aby odeszli, a najbardziej natrętnych bili i szczuli psami. Świadczy o tym wiele faktów z historii imperium rzymskiego, dokąd były skierowane największe siły kapłanów. W wyniku tej zorganizowanej na wielką skalę operacji powstały jedynie nieduże chrześcijańskie wspólnoty rozrzucone po imperium rzymskim. Jednak one nie wywarły żadnego wpływu na podstawy tradycyjnych religii. Starożytny Rzym tak jak był państwem pogańskim, tak nim pozostał. Nie udało się wywrzeć wpływu ani na życie polityczne imperium, ani na kształtowanie nowego typu człowieka, biorobota, o którym marzyli żydowscy kapłani. Rzymscy imperatorzy nie darzyli miłością pierwszej fali głosicieli chrześcijaństwa.

5. Pierwsi misjonarze byli fanatykami – powiedziano im (zwykłym wieśniakom), że są wybrani, że mają iść głosić słowo boże, dano im pieniądze, oraz niezbędne przeszkolenie, jednak nie powiodło im się. Kolejni misjonarze okazali się bardziej przeszkoleni. Posiadali większe przeszkolenie, większe zdolności krasomówcze, posiadali także wiedzę psychologiczną z zakresu wywierania wpływu na drugiego człowieka. Ich zadaniem było przekonanie władz kraju, imperium o tym, że wprowadzenie chrześcijaństwa wzmocni władcę. W tym celu zostały wprowadzone doktryny: „Każda władza pochodzi od Boga”, „Władca jest namiestnikiem Boga na Ziemi”. Spowiedź pozwalała kontrolować myśli, marzenia i czyny każdego mieszkańca kraju. Krótko mówiąc, władze przekonywano, że wprowadzenie w państwie chrześcijaństwa stworzy najbardziej dogodne warunki dla rządzenia.

6. Cesarz Konstantyn wyraził zgodę na patronat nad chrześcijaństwem, zachował jednak świątynie rzymskich bogów. Chrześcijaństwo wzmocniło pozycje w Rzymie, pokolenia rzymskich biskupów zyskały władzę równą senatorom.

7. We wszystkich krajach, w których zostało wprowadzone chrześcijaństwo, zaraz potem pojawiali się Żydzi. Ich działalność powodowała ich szybkie i znaczne bogacenie się. Gdy w jakimś kraju osiągali punkt kulminacyjny swojej działalności, lud zaczynał bić Żydów, a władza przeganiać ich z kraju. Począwszy od drugiego tysiąclecia n.e., znane są fakty pogromów Żydów w różnych państwach wyznających chrześcijaństwo. W 1096 roku w Nadrenii zostały rozgromione i wypędzone dziesiątki Żydowskich wspólnot. W 1290 roku wygnano Żydów z Anglii. W Hiszpanii zamordowano ponad sto tysięcy Żydów pod koniec XIV wieku. Jest prawdą, że po jakimś czasie Żydzi znowu powoli wracali na te terytoria.

8. Kwestia programowania na poziomie podświadomości przez każdą z religii :
– Chrześcijaństwo mówi o tym, aby dzielić się z bliźnim tym co posiadamy, być dobrymi samarytaninami i pomagać innym

– Judaizm stawia swoich wyznawców w charakterze narodu wybranego przez Boga, uprzywilejowanego przez niego, który sam zresztą nazywa wszystkich tych, którzy nie są żydami mianem „gojów”

Czy nie jest widoczne w jaki sposób każda z tych religii stoi w konflikcie z tą drugą. Człowiek, który został wychowany w danej wierze będzie starał się działać zgodnie z jej dogmatami. Jeśli u podstaw tych dogmatów leżą przeciwstawne wartości nastąpi dysonans między ich wyznawcami, który może skutkować zawiścią, wzajemnym obwinianiem się.
Znane jest powiedzenie, gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta… Pytanie więc gdzie jest ten trzeci… komu może zależeć na wzajemnej zawiści między religiami i jaki może mieć w tym cel?

Chełmno

Chełmno to niewielkie miasteczko położone pomiędzy Świeciem i Toruniem w województwie Kujawsko-Pomorskim. Korzystając z pogody i korzystnych warunków do robienia zdjęć można było wybrać się tam na wycieczkę. Miasto robi pozytywne wrażenie (być może, że to zasługa owej dobrej pogody i wiosennej aury).

Chełmno od wczesnego średniowiecza było grodem leżącym na liczącej co najmniej 2500 lat drodze, łączącej grody kultury łużyckiej. Tzw. Stara droga  to droga, która powstała w epoce brązu, aby połączyć grody obronne przypisywane ludności kultury łużyckiej (ok. X-VII w.p.n.e.). Istnieje jednak podejrzenie, że już w okresie neolitu wożono tą drogą narzędzia krzemienne z surowca wykopanego w kopalniach odkrywkowych Gór Świętokrzyskich. Grodzisko kultury łużyckiej, znane jako Góra Świętego Wawrzyńca, zasiedlone potem przez Słowian, oraz cmentarzyska odkryte w pobliskim Kałdusie potwierdzają jego strategiczne położenie. Budowy katedry w tym miejscu, potwierdzona odkryciem pozostałości bazyliki romańskiej z XI w., mówi o nadzwyczajnej wadze grodu także w okresie wczesnopiastowskim. W XI wieku Piastowie założyli tu obronny gród wyznaczający prawdopodobnie północny punkt ówczesnej granicy ich państwa. Jadąc od strony Świecia można podziwiać wzgórze, na którym zostało ulokowane miasto w pełnej okazałości (zostało to pokazane na filmie).

Dzieje miasta związane są także z zakonem krzyżackim, który w XIII wieku był głównym miastem zakonu i siedzibą I Komturii. Z racji swojego średniowiecznego okresu świetności w mieście można podziwiać różne zabytki z tego okresu łącznie z prawie nienaruszonym średniowiecznym układem urbanistycznym. Jednak miasto przeżywało rozwój także i w późniejszych okresach o czym może świadczyć bardzo ładny renesansowy ratusz (przebudowywany jeszcze z tego, z okresu średniowiecza, o czym świadczą odkryte ostrołuki zachowane w elewacji).

panorama

Źródło: Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Chelmno001%28js%29.jpg

Frombork

Frombork jest miastem, o którym zdążyłem zapomnieć na dobrych kilkanaście lat – wcześniej byłem tam razem z wycieczką szkolną w planetarium. Nadszedł więc czas na odświeżenie pamięci i zobaczenie tego miejsca po raz kolejny. Wydawało mi się, że to całkiem ładne miasto, jednak zapewne za pośrednictwem warunków atmosferycznych i jeszcze zimowej aury wydało się dosyć ponure i wyludnione. Zgodnie z tym co można przeczytać na wikipedii miasto to liczy niecałe 2500 mieszkańców – zapewne w okresie letnim przebywa to drugie tyle turystów.

Miasto położone jest nad Zalewem Wiślanym, jadąc od trasy S7 należy skręcić w Elblągu na drogę do Bartoszyc, a następnie po przejechaniu około 20 km skręcić w dosyć kiepską drogę prowadzącą do Fromborka. Miasteczko posiada bardzo piękną architekturę gotycką i inne zabytki:

– Zespół katedralny na wzgórzu złożony z katedry i obwarowań katedralnych, otoczony budynkami dawnych kanonii

– Bazylika Archikatedralna Wniebowzięcia NMP i św. Andrzeja

– Wieża Radziejowskiego, w której znajduje się wahadło Foucaulta

-nPrywatna wieża Kopernika, niesłusznie uważana za jego dawne obserwatorium, a w rzeczywistości będąca jego formalnym mieszkaniem wewnątrz murów obronnych zespołu katedralnego na wypadek wojny

– Muzeum Mikołaja Kopernika

– 6 kanonii zewnętrznych z XVII-XVIII w., w tym kanonia św. Stanisława zbudowana na fundamentach starszego budynku należącego do Kopernika i będącego jego codziennym mieszkaniem

– Cmentarz kanonicki

– Nowy pałac biskupi

– Dawny kościół parafialny św. Mikołaja

– Zespół poszpitalny św. Ducha i kaplica św. Anny – Muzeum Historii Medycyny

– Kościół poewangelicki, obecnie pogrzebowy

– Kapliczka przydrożna św. Jerzego przy ul. Braniewskiej

– Baszta Żeglarska z XV w. (fundamenty i ściany przyziemia, powyżej historyzująca nadbudowa z lat 80-tych XX w)

– Wieża wodociągowa z XVI w., przebudowana w XVII-XVIII w.

– Kanał wodny z początku XIV w.

– Domy z XVII-XVIII w.

Polecam w szczególności wieżę wodną z przyległą do niej księgarnio-kawiarnią. Można tam napić się dobrej kawy, a sprzedawca opowie o tym co warto zwiedzić w samym Fromborku. Można też kupić ceramikę z odległego Bolesławca :))

Wzgórze katedralne wydaje się bardzo interesującym miejscem – można tam wyczuć aurę tajemniczości i moc miejsca. W obrębach murów katedralnych rośnie stary, 600- letni dąb Mikołaj. Inny, jeszcze większy i starszy dąb znajduje się na drodze z Fromborka do Tolkmicka – widać go dobrze, gdyż rośnie przy drodze i jest po prostu ogromny. Gdy był 100 letnim drzewem, kilkadziesiąt kilometrów dalej odbywała się bitwa pod Grunwaldem… wzbudza to respekt i szacunek wobec tej istoty rosnącej na naszej Gaji dłużej niż istnieje większość zachowanych do tej pory budynków, które niszczały pod wpływem czasu lub były niszczone wskutek wojen.

Poniżej znajduje się około 3,5 minutowy film pokazujący niektóre z miejsc, które można odwiedzić:

Sok pobudzająco- rozgrzewający

Sok pobudzająco – rozgrzewający ? Może dla niektórych to za dużo, ale działa 🙂 i rozgrzewa i pobudza. Pobudza z rana, (zamiast porannej kawy), a wieczorem pomaga ruszyć się z krzesła i rozgrzać ciało do ćwiczeń. Pomysłowa mieszanka z kurkumy, imbiru i kardamonu, naprawdę smakuje dość dobrze 🙂 Kurkumę ( lub tez ostryż lub żółcień) kupiłam kiedyś z ciekawości, z nadzieją, że może kiedyś się do czegoś przyda. jest ona m.in. składnikiem przyprawy curry, która kiedyś używałam głównie do przyprawiania kurczaka z ryżem. Jako że kurkuma nie rozpuszcza się w wodzie, tylko w tłuszczach lub alkoholu, w napoju tym powstaje na dnie osad, który ja wylewam ( jak ktoś nie lubi pływających”‚statków” w szklance może sobie odcedzić).

Składniki:

– pół cytryny (obranej tylko ze skórki)

-250 ml wody

– czubek łyżeczki kurkumy i kardamonu ( ja dałam zmielone)

-kawałek imbiru ( zależy od preferencji)

Desktop2

Walentynki czy Sobótki?

Dzisiaj krótko do zastanowienia się nad sensem czegoś co w kulturze zachodniej zwie się Walentynkami. Nie ma to ani korzeni w naszej kulturze, ani nie specjalnie pasuje do pory roku, bo po prostu wszystko jeszcze śpi – cała przyroda, drzewa, zwierzęta dalej zmagają się z mało przychylną aurą (koty marcują dopiero w marcu). Zakorzenioną w naszej kulturze formą tego święta są Sobótki, czyli noc świętojańska obchodzona w noc przesilenia letniego, kiedy to nasi przodkowie bawili się przy ogniskach (stąd nazwa Sobótka). Inną nazwą tego święta jest Noc Kupały (gdzie Kupała to nazwa bóstwa). Porównywalnym zabiegiem, który został wprowadzony już jakiś czas temu było obchodzenie Haloween w miejsce zaduszek, lub wszystkich świętych (zaduszki dobrze pamiętamy z Dziadów Mickiewicza, gdzie odprawiano gusła, przywoływano duchy itp. – wszystko ma korzenie w kulcie naszych praojców i pramatek). Zamiast tego proponuje się nam dziadowski substytut, pełny komercji, czerwonych serduszek, amorków i plastiku. Tak samo zresztą postrzega się obecnie miłość – po holywoodzku, jako pożądanie, uzależnienie się od siebie – „muszę cię mieć, albo będę nieszczęśliwy/a”…

Pomyśl o kimś, kogo bardzo kochasz, z kim jesteś bardzo blisko, o kimś, kto jest ci bardzo drogi i powiedz do niego w myślach: „Bardziej pragnę być szczęśliwy, niż mieć ciebie”. Zobacz, co się dzieje. „Wolę być szczęśliwy, niż mieć ciebie. Gdybym miał możliwość wyboru, bez wahania wybrałbym szczęście”. Ilu z was podczas wypowiadania tych słów czuło się egoistami? Sądzę, że wielu. Widzicie, co z nami
zrobiono? Zobaczcie, jak w was wdrukowano myślenie: „Jak mogę być takim egoistą”. Ale spójrzcie, kto tu jest egoistą. Wyobraź sobie osobę, która mówi do ciebie: „Jak możesz być takim egoistą, że wybierasz szczęście zamiast mnie?” Czy nie miałbyś ochoty wówczas jej odpowiedzieć: „Wybacz, ale jak możesz być takim egoistą, żeby wymagać ode mnie, bym wyżej cenił ciebie od szczęścia?”
Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencję rozpoczynał słowami: – „Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu”. Wspaniałe stwierdzenie.
Zapytałem ją: – Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?
– Tak – odparła.
Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość.

Anthony de Mello „Przebudzenie”

W ogóle co to jest za święty Walenty – patron chorych umysłowo. Widać ktoś kiedyś pomylił stany umysłu.

Audycja do wysłuchania autorstwa Wedrussy: