Walentynki czy Sobótki?

Dzisiaj krótko do zastanowienia się nad sensem czegoś co w kulturze zachodniej zwie się Walentynkami. Nie ma to ani korzeni w naszej kulturze, ani nie specjalnie pasuje do pory roku, bo po prostu wszystko jeszcze śpi – cała przyroda, drzewa, zwierzęta dalej zmagają się z mało przychylną aurą (koty marcują dopiero w marcu). Zakorzenioną w naszej kulturze formą tego święta są Sobótki, czyli noc świętojańska obchodzona w noc przesilenia letniego, kiedy to nasi przodkowie bawili się przy ogniskach (stąd nazwa Sobótka). Inną nazwą tego święta jest Noc Kupały (gdzie Kupała to nazwa bóstwa). Porównywalnym zabiegiem, który został wprowadzony już jakiś czas temu było obchodzenie Haloween w miejsce zaduszek, lub wszystkich świętych (zaduszki dobrze pamiętamy z Dziadów Mickiewicza, gdzie odprawiano gusła, przywoływano duchy itp. – wszystko ma korzenie w kulcie naszych praojców i pramatek). Zamiast tego proponuje się nam dziadowski substytut, pełny komercji, czerwonych serduszek, amorków i plastiku. Tak samo zresztą postrzega się obecnie miłość – po holywoodzku, jako pożądanie, uzależnienie się od siebie – „muszę cię mieć, albo będę nieszczęśliwy/a”…

Pomyśl o kimś, kogo bardzo kochasz, z kim jesteś bardzo blisko, o kimś, kto jest ci bardzo drogi i powiedz do niego w myślach: „Bardziej pragnę być szczęśliwy, niż mieć ciebie”. Zobacz, co się dzieje. „Wolę być szczęśliwy, niż mieć ciebie. Gdybym miał możliwość wyboru, bez wahania wybrałbym szczęście”. Ilu z was podczas wypowiadania tych słów czuło się egoistami? Sądzę, że wielu. Widzicie, co z nami
zrobiono? Zobaczcie, jak w was wdrukowano myślenie: „Jak mogę być takim egoistą”. Ale spójrzcie, kto tu jest egoistą. Wyobraź sobie osobę, która mówi do ciebie: „Jak możesz być takim egoistą, że wybierasz szczęście zamiast mnie?” Czy nie miałbyś ochoty wówczas jej odpowiedzieć: „Wybacz, ale jak możesz być takim egoistą, żeby wymagać ode mnie, bym wyżej cenił ciebie od szczęścia?”
Pewna kobieta opowiadała mi, że kiedy była dzieckiem, jej kuzyn-jezuita głosił rekolekcje w kościele jezuitów w Milwaukee. Każdą konferencję rozpoczynał słowami: – „Spełnieniem miłości jest poświecenie, jej miarą brak egoizmu”. Wspaniałe stwierdzenie.
Zapytałem ją: – Czy chciałabyś, abym cię kochał kosztem mego szczęścia?
– Tak – odparła.
Jakież to urzekające! Czyż to nie cudowne? Kochałaby mnie kosztem swego szczęścia, a ja kochałbym ją kosztem mego szczęścia. I tak mielibyśmy w konsekwencji dwie nieszczęśliwe istoty. Ale to nieważne, niech żyje miłość.

Anthony de Mello „Przebudzenie”

W ogóle co to jest za święty Walenty – patron chorych umysłowo. Widać ktoś kiedyś pomylił stany umysłu.

Audycja do wysłuchania autorstwa Wedrussy:

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s