Miesiąc: Maj 2014

Rowokół

Rowokół – 115 m n.p.m., jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na Pomorzu. Znajduje się niedaleko gminy Smołdzino. Dominuje nad okolicą niczym dostojny, wygasły wulkan. Wzgórze, którego nazwa wywodzi się ze Skandynawii i oznacza piaszczyste wzniesienie, jest jedną z trzech Świętych Gór na Pomorzu. Obok Góry Chełmińskiej oraz Świętej Góry w Polanowie było ośrodkiem kultu i pokutnych pielgrzymek. Nadal przypisuje się mu niezwykłe, geomagnetyczne właściwości ze względu na przebiegające przez jego szczyt ważne linie energetyczne Ziemi.

Wokół wzgórza splatają się wątki słowińskich podań i legend. Tu niegdyś czczony był tajemniczy bóg Swarożyc – pan słońca i ognia, dla którego na szczycie góry nieustannie podsycano żar w palenisku. Być może dlatego w średniowieczu, w kaplicy Św. Mikołaja wybudowanej na miejscu dawnej pogańskiej świątyni, przejęto tradycję podtrzymywania wiecznego ognia. Płomienie, niczym latarnia morska, wskazywały rybakom bezpieczny powrót do pobliskich portów.

W tradycji współczesnych mieszkańców przetrwało wiele opowieści związanych z tym zagadkowym miejscem. W większości z nich spowite mgłami wzgórze wskazywane jest jako ponury ośrodek piractwa morskiego, szczególnie rozpowszechnionego w późnym średniowieczu. Korsarze powracając z łupieskich wypraw z Morza Bałtyckiego i Północnego gromadzili zrabowane skarby w grodzie, którego szczątki współcześnie odkopano na zboczu góry.

Do dużego grodziska, otoczonego rowem wiodły cztery bramy. Pewnego dnia złoto i klejnoty wraz z uwięzioną w grodzie księżniczką zapadły się pod ziemią, a tajemnicza żelazna igła, z którą piękna panna nigdy się nie rozstawała, przyciąga teraz liczne pioruny. Głaz przykrywający zapadlisko można dostrzec wędrując na szczyt góry jedną ze ścieżek.

Oprócz licznych starych opowieści są nowsze, które dotyczą całkiem współczesnych czasów. Podobno pod koniec wojny Niemcy u podnóża Rowokołu wydrążyli bocznice i tunele kolejowe. Uciekając przed nadchodzącym frontem ładowali do pociągów skrzynie z zagrabionymi w czasie wojny dobrami. Do dziś wnętrze góry rzekomo kryje jeszcze nie wywiezione skarby i sprzęt wojskowy. Może właśnie tu pod zwałami ziemi znajduje się nie odnaleziona do tej pory bursztynowa komnata? Jeszcze niejedna łamigłówka jest do wyjaśnienia, choćby historia tajemniczego korytarza łączącego kościoły w Smołdzinie i w Gardnie Wielkiej, czy pozostałości po dawnej kulturze megalitycznej, starszej niż egipskie piramidy.

Uczciwość

Tekst napisany przez Alberta Wojcikowskiego

Email: albert.wojcikowski@gmail.com

 

Uczciwość zawsze jest prosta na początku.
Na początku życia.
Ale chyba szybko się zmienia, szybciej niż wrażenie, jej prostoty na początku.
Już jako dziecko do rówieśników, chcąc nie chcąc, uczę się to jest dobre a co złe.
Co będzie śmieszne, a co właściwe. Co spowoduje, że będę podziwiany, czy będę miało spokój, a co nie.
Wtedy jedynym ratunkiem pozostaje rodzina. Jak w domu się traktuje uczucia, wrażliwość, to kim jesteś dla tej rodziny.
Słowo uczciwość wtedy, u dziecka nie funkcjonuje. Wtedy, wszystko się odbiera uczuciami i z czasem, słowami, które się coraz bardziej rozumie.
Wtedy nie ma uczciwości, wtedy jest życie takie jakie jest.
Z czasem, w człowieku coś się gruntuje, to osobowość. Ale i wtedy nie jest się świadomym tego, bo po prostu się żyje. Jednak to wszystko się naprawdę dzieje i ma absolutnie wszystkie konsekwencje w przyszłości.
Ja nigdy nie zobaczyłem u dorosłych tych wtedy i tych później, poznanych w życiu, by wiedzieli czym naprawdę jest uczciwość. Bo ona jest ważna już na samym początku.
Dziecko się rodzi czyste, i to jest bardzo ważne by zrozumieć, o czym będzie ciąg dalszy.
Ta czystość, to niezmącona percepcja odbierania świata. Odczuwania go takim jak jest, z wiedzą jaka się odzywa w człowieku. Powszechnie się to nazywa intuicja.
Wtedy nie jest potrzebna żadna wiedza, która jest udostępniana przez świat w którym żyję.
Ostatnio dużo się mówi, o tym że np. dziecko wie kiedy chce jeść, kiedy nie. Oczywiście nadal, tez jest wiedzę o regularnych posiłkach, w odpowiednich godzinach. I nie ma w tym niby nic niezwykłego. Może niezwykłe jest to, że regularne posiłki mogą być ewenementem.
Problem się pojawi, gdy człowiek zda sobie sprawę, że dziecko ma swój zegar, swoją mądrość, która go prowadzi. Nie mylić, z tym że jak chce wejść na parapet na dziesiątym piętrze, to trzeba na to pozwolić bo swój zegar. To właśnie takie sytuacje, już na starcie niszczą, poznawanie różnych tematów. Ale też, pokazują jaka jest bezradność i niewiedza w tym temacie.
Co dziecko powinno robić a co nie, jak je wychowywać, a jak nie, jest problemem samym w sobie też na starcie. Bo obowiązki to jedna rzecz, a dawanie dziecku w życiu, przestrzeni by mogło się kierować własną intuicją, drugą. Jednak tego samego życia.
Uczciwość, w takiej sytuacji, sprowadza się do uczciwości wobec siebie. By ten kontakt był. Kontakt samego ze sobą. Nie ma tak naprawdę innej uczciwości. To Jedyna uczciwość.
Ta sama uczciwość, już w wieku późniejszym, jest poprzykrywana poprzez wiele stłumionych krzywd, czy kanony postępowania.
Ale jest jeszcze w tej skomplikowanej sytuacji, jeszcze jedno rozwiązanie, to świadomość.
Ona jest środkiem, między światem zewnętrznym, a wewnętrznym. Jeżeli ta świadomość, jest w dziecku właściwie pielęgnowana, czyli może po prostu rodzic sam jest tego świadomy, więc stara się o to dbać o to by nie zagłuszyć jej, to ta świadomość, jakimi rzeczy są, pozwala później i się dostosować do życia jednocześnie nie tracąc siebie.
Umysł intuicyjny czy co innego rozum a co innego intuicja, to nie brak postępu ewolucji, ale właśnie postęp w stronę która rozdziela to co naturalne. To dlatego, patrząc na dziecko które naprawdę się cieszy, bawiąc się, czuje się to co się czuje.
Ta sama uczciwość, jest w dziecku, nieświadomie mieszana. Gdy pojawiają się kłopoty, czy trudne sprawy. Gdy rozpoczyna się okres komunikacji słowami, który staje się głównym sposobem komunikacji. Wtedy gdy słowa zaczynają być innym komunikatem niż uczucia, rozpoczyna się proces oddzielania rozumu od intuicji.
Ten ciąg zdarzeń, jeżeli jest tak ciągły, że powoduje dalsze rozdwojenie, nie tyle coś niszczy, ale z Jednego robi dwa. Trudno jest słuchać dwóch, gdy z jednego zdania robią się dwa.
A świadomość nadal słucha.
Gdy rodzic, nie ma pojęcia o tym co robi, przejmuje władze nad dzieckiem, która i tak ma, jednak przejmująca ją całkowicie. Nawet gdy jest bunt.
To pomieszanie, jakie są tego efekty, jak to działa w życiu, zobaczyłem wystarczająco w dorosłym życiu. Gdy człowiek dla utrzymania swojej postawy, „honoru”, twarzy, będzie oszukiwał.
Tylko, że wtedy oszukuje nie tylko siebie, świat, ale wprowadza zamęt, lub próbuje w zegar drugiego człowieka, lub innych ludzi.
Uczciwość, do dbanie o siebie, dbanie by nie niszczyć drugiemu człowiekowi jego zegara, by dbać bez względu na wszystko…, by siebie wzajemnie nie zabijać.
Wierze w to, że wtedy nie ma rad, nie ma co jest lepsze a co gorsze, nie ma zastanawiania się jaka praca, czy znajomość, nie ma co kupić, a co nie, nie ma nawet (być może), zastanawiania się o przyszłości, bo wtedy, każdego dnia, człowiek wie, co ma robić. Nie czego nie ma robić…
Bo wtedy nawet taka myśl mu nie przyjdzie do głowy, nie ma na to miejsca.
Wtedy żyje, nie zastanawiając się na nad tym…, w harmonii ze sobą i ze światem.

Tam gdzie zaczyna, lub kończy się uczciwość.

W dorosłym życiu, wśród ludzi którzy tak bardzo się przecież starają odnaleźć rytm w swoim życiu, na różnych drogach, tak bardzo wpajana jest postawa, co robić a co nie, o czym myśleć, a o czym nie, że wszyscy jak jeden mąż, zapomnieli o uczciwości wobec siebie, by na nowo, odzyskać własny rytm, nie musząc pytać, jak należy żyć.

Uczciwość.

Syrop z sosny

Domowy syrop z pędów sosny to lek, który możemy wykorzystać, kiedy w zimowe dni dopadnie nas przeziębienie. Działa wykrztuśnie i przeciwbakteryjnie, pomoże przy chrupce, która może zdarzyć się i latem spowodowana nadużywaniem klimatyzacji w samochodzie, czy biurze:) Przyda się przy wszelkiego rodzaju przeziębieniach katarze, czy zapaleniu oskrzeli. Pędy sosny bogate w witaminę C, sole mineralne i olejki eteryczne, wzmocnią nasz organizm. Syrop świetnie smakuje dodany do herbaty, czy naleśników. Tylko teraz w maju można zerwać odpowiednie pędy do przygotowania syropu. Najlepsze są takie, które mają 10, 12 cm długości lepiej się pośpieszyć, bo zaraz przerosną!

Składniki
  • 1 kg pędów sosny
  • 800 g cukru
Instrukcje
  1. Młode pędy sosny oczyścić z brązowych łusek, nie myć
  2. Oczyszczone pędy układać warstwami w słoju, przesypywać każdą warstwę cukrem
  3. Na koniec mocno docisnąć, można zrobić to pałką
  4. Przykryć pokrywką, ale nie zakręcać do końca
  5. Odstawić słój najlepiej na słoneczny parapet na około 4 tygodnie, co kilka dni można przemieszać zawartość słoja aby cukier lepiej się rozpuścił
  6. Kiedy pędy puszczą już sok, a syrop nabierze herbacianego koloru można zawartość przecedzić przez gazę, dokładnie wyciskając syrop z pędów
  7. Gotowy syrop przelać do wyparzonych słoiczków lub buteleczek
  8. Przechowywać w chłodnym i suchym miejscu
Dawkowanie
  1. Dorośli po 1 łyżce 3- 4 razy dziennie
  2. Dzieci po 1 łyżeczce 3 razy dziennie