Przebudzenie jako pierwszy krok do wyzwolenia

1. Wstęp

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś niewolnikiem? Być może czytając te pierwsze słowa stwierdzisz, że z autorem jest coś nie tak. Jednak jeśli masz ochotę poznać odmienny punkt widzenia od tego, który jest przedstawiany na codzień przez większość ludzi i media dotrwaj i zapoznaj się z dalszą częścią przemyśleń, a być może stwierdzisz, że faktycznie obecny system to nic innego jak zalegalizowana machina do wyzysku ludzi.

2. Niewolnik

Zgodnie z definicją pochodzącą ze Słownika Języka Polskiego PWN online1 „niewolnik” ma dwie definicje:

1. osoba, która pozostaje w całkowitej zależności i władzy swojego właściciela

2. osoba poddająca się czemuś bezwolnie

W tym miejscu należałoby wyjaśnić znaczenie słowa „bezwolnie”:

1. Pozbawiony woli, biernie wykonujący czyjeś polecenia

2. Świadczący o braku woli

Według mnie opis ten doskonale pasuje do dzisiejszego społeczeństwa, zniewolonego przez system na każdej możliwej płaszczyźnie. Większość z nas poddaje się bezwolnie sztucznym regułom, które zostały stworzone w celu pozbawienia nas wolności, oraz naszej prawdziwej mocy (tak naprawdę to sami zgodziliśmy się zrezygnować z tej mocy, gdyż nikt ani nic bez naszego przyzwolenia nie mógłby tego uczynić).

Rodowód niewolnictwa jest bardzo daleki od czasów dzisiejszych. Kiedyś, można powiedzieć, panowie nie dbali o to, aby odbywał się w sposób niewidoczny, niezauważalny, ukryty pod płaszczykiem czegoś co tylko z pozoru wydaje się być uczciwymi regułami – regułami kapitalizmu. Ryszard Kapuściński, jako wieloletni korespondent na kontynencie afrykańskim, opisuje niewolnictwo w następujący sposób:

Formalnie, ale tylko formalnie, kolonializm panuje w Afryce od czasu konferencji w Berlinie (1883-85), na której kilka państw Europy (głównie Anglia i Francja, a także Belgia, Niemcy i Portugalia) podzieliło między siebie cały kontynent – aż do czasu wyzwolenia się Afryki w drugiej połowie XX wieku. Faktycznie jednak penetracja kolonialna zaczęła się znacznie wcześniej, bo już w XV wieku, i rozkwitała przez następnych pięćset lat. Najbardziej haniebną i brutalną fazą tego podboju był trwający ponad trzysta lat handel niewolnikami afrykańskimi. Trzysta lat obław, łapanek, pościgów i zasadzek, organizowanych, często z pomocą afrykańskich i arabskich wspólników, przez białych ludzi. Miliony młodych Afrykanów zostało wywiezionych – w koszmarnych warunkach, upychani w lukach statków – za Atlantyk, aby tam w pocie czoła budować bogactwo i potęgę Nowego Świata.

Afryka – prześladowana i bezbronna – została wyludniona, zniszczona, zrujnowana. Opustoszały całe połacie kontynentu, jałowy busz zarósł kwitnące i słoneczne krainy. Ale najbardziej bolesne i trwałe ślady pozostawiła ta epoka w pamięci i świadomości Afrykanów: wieki pogardy, upokorzenia i cierpień wytworzyły w nich kompleks niższości i gdzieś w głębi serca osadzone poczucie krzywdy.2

Ktoś powie: „ale przecież niewolnictwo zostało zniesione”. Dzisiaj nie ma już statków z białymi żaglami, które odpływają za ocean z nową dostawą „świeżego towaru”, aby napędzać koniunkturę, potencjał gospodarczy jakiegoś kraju-pasożyta. I w gruncie rzeczy będzie mieć rację, bo formy niewolnictwa, jakie były używane we wcześniejszych wiekach już odeszły w zapomnienie. Stopniowo kraje znosiły niewolnictwo – Wielka Brytania (1833r.), Francja (1848r.), Stany Zjednoczone (1863r.). W wieku XX kwestie niewolnictwa zostały uregulowane w ramach Ligi Narodów a później ONZ. Wszyscy wobec tego stali się panami swojego losu. Każdy człowiek otrzymał niezbywalne prawa do stanowienia o samym sobie.


3. Współczesny niewolnik

Wszyscy żyjemy we współczesnym społeczeństwie, o którym zwykło się mówić „cywilizowane”, czyli postępującym zgodnie z prawem i etyką. Zarówno prawo, jak i etyczne aspekty życia w dzisiejszym społeczeństwie według mnie mogą być dyskusyjne, co po krótce postaram się przedstawić.

Czym różni się dzisiejsze niewolnictwo od tego, które było kiedyś? Według mnie kiedyś człowiek był zniewolony fizycznie – zakuty w kajdany, poniżony, zmuszony do pracy na polu bawełny, lub przy łupaniu kamieni, poganiany batem gdy jego wydajność spadała albo sam padał z wycieńczenia, albo ktoś mu pomagał „odzyskać wolność” (np. w komorze gazowej, bo przecież obozy koncentracyjne w czasie II wojny światowej nie były niczym innym jak obozami niewolników). Dzisiaj możemy mówić przede wszystkim o zniewoleniu na poziomie mentalnym.

Popatrzcie na zwierzęta – na delfiny w oceanie, na małpy w dżungli – czy one są zniewolone przez cokolwiek? Są wolne i wydają się szczęśliwe, żyją w swoich społecznościach, stadach (oczywiscie dopóki nie przeszkodzi im człowiek i nie zniszczy ich domu, siedliska lub ekosystemu w którym żyją). A teraz zobaczcie współczesnego człowieka – jednostkę w wielkiej metropolii, która pracuje w wielkiej korporacji, borykającego się z depresją, problemami rodzinnymi i hipoteką do spłaty. Dlaczego nie możemy żyć w sposób tak samo wolny jak zwierzęta, ciesząc się każdą sekundą życia danego nam przez Boga? Główny powód to kowadło, które założono nam na głowę i ściśnięto na tak długo, że zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić.

Popatrz na dysproporcje w podziale dóbr na świecie. Dlaczego jest tak, że ich większość należy do naprawdę niewielkiej grupy ludzi i korporacji, podczas gdy reszta świata musi ciężko harować, żeby przeżyć, albo wręcz żyją w skrajnej nędzy, tak jak to ma miejsce w niektórych krajach Afryki. Kto dał prawo komukolwiek wydawać nam polecenia, nakazy, zakazy, tytułować siebie władcą, zwierzchnikiem, szefem? Odpowiedź jest bardzo prosta: my sami. Bez naszej zgody nic co ma miejsce obecnie nie mogłoby się wydarzyć, ponieważ to nasza kolektywna świadomość warunkuje to w jakim świecie żyjemy. Jeśli chcesz żyć w świecie, gdzie jesteś tylko wyrobnikiem i słuchasz się tego co mówią elity – tak też będzie.

26

Ci ludzie na górze wpadli na pewien pomysł. Musieli wymyśleć mechanizm, który gwarantowałby kontrolę nad ludźmi. Kontrola ta powinna się odbywać w sposób subtelny i niezauważalny. Utrzymanie niewolników kosztuje, trzeba przecież o nich dbać, żeby za szybko nie opadli z sił, bo będzie to ze stratą dla systemu. Jakby tak każdy z niewolników mógł zadbać o siebie, a jednocześnie zasilać system swoją pracą… Poza tym, osoba wolna przecież z większym zapałem, zaangażowaniem i uczuciem podchodzi do wykonywanej pracy. Mechanizm zniewolenia doskonale opisał Władymi Megre w swojej książce. Jest to opowieść Anastazji pt. „Demon Kratos”:

Niewolnicy szli powoli jeden za drugim, a każdy niósł oszlifowany kamień. Czterech szeregów, każdy o długości półtora kilometra, z kamieniołomów do miejsca, gdzie zaczęto budowę miasta twierdzy, pilnowali strażnicy. Na dziesięciu niewolników przypadał jeden uzbrojony wojownik – strażnik. Obok idących niewolników, na szczycie trzynastometrowej, zbudowanej z oszlifowanych kamieni ludzkimi rękami góry, siedział Kratos – jeden z naczelnych kapłanów; w ciągu czterech miesięcy w milczeniu obserwował to, co się działo. Nikt go nie odciągał, nikt nawet spojrzeniem nie śmiał przerwać jego rozmyślań. Niewolnicy i straże traktowali sztuczną górę z tronem na szczycie jako nieodłączną część krajobrazu. A na człowieka – to siedzącego nieruchomo na tronie, to przechadzającego się po placu na szczycie góry – już nikt nie zwracał uwagi. Kratos postawił przed sobą zadanie: zreorganizować państwo, na tysiąclecie umocnić władzę kapłanów, podporządkować im wszystkich ludzi na Ziemi, czyniąc z nich – łącznie z władcami państw – kapłańskich niewolników.

Pewnego dnia Kratos zszedł na dół, pozostawiwszy na tronie swojego sobowtóra. Kapłan zmienił odzież, zdjął perukę. Nakazał naczelnikowi straży, aby zakuł go w łańcuch jak prostego niewolnika i postawił w szeregu za młodym i silnym niewolnikiem imieniem Nard.
Wpatrując się w twarze niewolników, Kratos zauważył, że ten młody człowiek ma spojrzenie dociekliwe i krytyczne, a nie błędne lub obojętne jak wielu. Twarz Narda była skupiona i zamyślona, to wzruszona. „Znaczy to że on nosi w sobie jakiś swój plan” – zrozumiał kapłan, lecz chciał się przekonać, jak dalece trafna była jego obserwacja…

Przez dwa dni Kratos śledził Narda, w milczeniu taszczył kamienie, siedział przy nim w czasie posiłku i spał obok na pryczy. Trzeciej nocy, gdy tylko padła komenda „Spać”, Kratos obrócił się do młodego niewolnika i szeptem pełnym goryczy i rozpaczy wypowiedział niewiadomo do kogo skierowane pytanie: „Czyż tak już będzie przez całą resztę życia?”.
Kapłan zobaczył: młody niewolnik drgnął i natychmiast odwrócił się twarzą do niego, jego oczy błyszczały. Migotały nawet przy mdłym świetle pochodni dużego baraku.

– To nie będzie trwać długo. Ja obmyśliłem plan. I ty staruszku, też możesz w nim uczestniczyć – wyszeptał młody niewolnik.

– Jaki plan ? – obojętnie i z westchnieniem zapytała kapłan.

Nard gorąco i z przekonaniem zaczął objaśniać:

– I ty staruszku, i ja, i my wszyscy wkrótce będziemy wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami. Policz staruszku: na każdych dziesięciu niewolników przypada jeden strażnik. A piętnastu niewolnic, które przygotowują pożywienie, szyją odzież, też pilnuje jeden strażnik. Jeżeli o umówionej godzinie wszyscy rzucimy się na straże, to pokonamy je. Niech strażnicy będą uzbrojeni, a my zakuci w łańcuchy. Nas dziewięciu na każdego, a łańcuchy też można wykorzystać jako broń, podstawiając je pod uderzenie miecza. Rozbroimy wszystkich strażników, zwiążemy ich i przejmiemy broń.

– Ach młodzieńcze – znów westchnął Kratos i na pozór obojętnie powiedział: – Twój plan jest nieprzemyślany: strażników, którzy nas obserwują, można rozbroić, lecz wkrótce władca przyśle nowych, być może nawet całą armię, i zabije zbuntowanych niewolników.

– Ja i o tym pomyślałem, staruszku. Trzeba wybrać taki czas, kiedy nie będzie armii. I ten czas nadchodzi. My widzimy, jak przygotowują armię do wymarszu. Szykują prowiant na trzy miesiące drogi, a to znaczy, że za trzy miesiące armia dotrze w wyznaczone miejsce i podejmie walkę. W bitwie osłabnie, lecz zwycięży, pojmie wielu nowych niewolników. Dla nich już buduje się nowe baraki. Powinniśmy zacząć rozbrajać straż, gdy tylko armia naszego władcy rozpocznie bitwę z inną armią. Gońcy będą potrzebować miesiąca, aby dostarczyć wiadomość o konieczności natychmiastowego powrotu. Osłabiona armia będzie wracać przez co najmniej trzy miesiące. W ciągu czterech miesięcy będziemy w stanie przygotować się do spotkania. Nas będzie nie mniej niż żołnierzy w armii. Pochwyceni niewolnicy zechcą być z nami, kiedy zobaczą co się wydarzyło. Ja wszystko zaplanowałem jak należy staruszku.
– Tak, młodzieńcze, ty ze swoim planem i ze swoimi myślami możesz strażników rozbroić i odnieść zwycięstwo nad armią –odpowiedział kapłan, już nieco bardziej ożywiony i dodał: Lecz co potem zaczną robić niewolnicy i co z władcami, strażnikami i żołnierzami ?

– O tym niewiele myślałem. I na razie przychodzi mi do głowy jedno: wszyscy, którzy byli niewolnikami staną się ludźmi wolnymi. Wszyscy zaś którzy dzisiaj nie są niewolnikami, będą nimi – jakby głośno myśląc, nie do końca pewien odpowiedział Nard.

– A kapłanów ? Powiedz mi młodzieńcze, kapłanów zaliczysz do niewolników czy do ludzi wolnych, kiedy zwyciężysz ?

– Kapłanów ? O tym też nie myślałem. Lecz teraz proponuję: niech kapłani zostaną, jak są. Słuchają ich niewolnicy, władcy. Choć trudno ich niekiedy zrozumieć, to jednak myślę, że są nieszkodliwi. Niech opowiadają o bogach, a my sami i tak wiemy, jak lepiej przeżyć swoje życie.

– Jak lepiej – to dobrze – odpowiedział kapłan i udał, że strasznie chce mu się spać.
Ale Kratos tej nocy nie spał. Rozmyślał. „Oczywiście – myślał – najprościej o spisku powiadomić władcę i schwycą młodzieńca – niewolnika, on ewidentnie był głównym inspiratorem. Lecz to nie rozwiąże problemu. Chęć oswobodzenia się zawsze w niewolnikach będzie tkwić. Pojawią się nowi przywódcy, będą opracowywać nowe plany, a skoro tak – główna groźba dla państwa zawsze będzie istnieć w jego wnętrzu”.

Przed Kratosem stało zadanie: opracować plan zniewolenia całego świata. On rozumiał: nie uda się osiągnąć celu tylko za pomocą fizycznej przemocy. Niezbędne jest psychologiczne oddziaływanie na każdego człowieka, na całe narody. Trzeba transformować ludzką myśl, wmówić każdemu, że niewolnictwo jest najwyższym dobrem. Trzeba uruchomić samorzutnie rozwijający się program, który będzie dezorientować całe narody w przestrzeni, czasie i pojęciach. A co najważniejsze – w adekwatnej percepcji rzeczywistości. Myśl Kratosa pracowała teraz szybciej, przestał odczuwać ciało, ciężkie kajdany na rękach i nogach. I nagle, jak przebłysk błyskawicy, powstał program. Jeszcze nie uszczegółowiony i nie do wytłumaczenia, lecz już odczuwalny i palący ogromną skalą swego zasięgu ! Kratos poczuł się samowładczym panem świata.

Kapłan leżał na pryczy zakuty w kajdany i sam się sobą zachwycał: „Jutro rano, kiedy poprowadzą wszystkich do pracy, dam umowny znak i naczelnik ochrony nakaże wyprowadzić mnie z szeregu niewolników, zdjąć kajdany. Uszczegółowię swój program, powiem kilka słów – i świat zacznie się zmieniać. Niewiarygodne ! Raptem kilka słów – i cały świat podporządkuje się mnie, mojej myśli. Bóg rzeczywiście dał człowiekowi siłę, która nie ma sobie równej we Wszechświecie, ta siła – to ludzka myśl. Ona tworzy słowa i zmienia bieg historii.

Sytuacja ułożyła się nadzwyczaj pomyślnie. Niewolnicy przygotowali plan powstania. Plan ten jest racjonalny i najwyraźniej może doprowadzić do pozytywnego dla nich rezultatu przejściowego. Lecz ja za pomocą zaledwie kilku zdań zmuszę nie tylko ich, lecz również potomków dzisiejszych niewolników, a i władców ziemskich do bycia niewolnikami przez nadchodzące tysiąc lat”.

Rankiem na znak Kratosa naczelnik ochrony zdjął zeń kajdany. I już następnego dnia na jego plac obserwacyjny zostało zaproszonych pozostałych pięciu kapłanów i faraon. Kratos zaczął swoją mowę do zebranych:

– To co teraz usłyszycie, nie powinno być przez nikogo zapisane, ani przekazane dalej. Wokoło nas nie ma ścian i moich słów nie słyszy nikt poza wami. Wymyśliłem sposób zamieniania wszystkich ludzi żyjących na Ziemi w niewolników naszego faraona. Nie można tego uczynić nawet przy pomocy niezliczonych wojsk i wyczerpujących wojen. Lecz ja to uczynię kilkoma zdaniami. Miną w sumie dwa dni od ich wypowiedzenia, a przekonacie się, jak świat zacznie się zmieniać. Patrzcie: na dole długie szeregi zakutych w łańcuchy niewolników niosą po jednym kamieniu. Pilnuje ich mnóstwo żołnierzy. Im więcej niewolników, tym lepiej dla państwa – tak zawsze uważaliśmy. Ale im więcej niewolników, tym bardziej trzeba obawiać się ich buntu. Wzmacniamy straże. Musimy dobrze karmić swoich niewolników, bo inaczej nie będą mogli wykonywać ciężkiej fizycznej pracy. Lecz oni tak czy inaczej są leniwi i skłonni do buntu. Patrzcie, jak wolno się poruszają, a rozleniwiona straż nie popędza ich kańczugami i nie bije nawet zdrowych i silnych niewolników. Ale oni zaczną się poruszać o wiele szybciej. I nie będzie im potrzebna straż. Strażnicy też staną się niewolnikami. Dokonać czegoś podobnego można w następujący sposób. Niech dzisiaj przed zachodem heroldowie rozniosą dekret faraona, w którym będzie powiedziane:

„Z nastaniem świtu nowego dnia wszystkim niewolnikom darowana zostaje całkowita wolność. Za każdy kamień dostarczony do miasta wolny człowiek będzie otrzymywał jedną monetę. Monety można zamienić na jedzenie, odzież mieszkanie, pałac w mieście, czy samo miasto. Odtąd jesteście wolnymi ludźmi”.

Kiedy kapłani uświadomili sobie, co mówi Kratos, jeden z nich najstarszy wiekiem, powiedział:

– Jesteś demonem, Kratosie. To, co jest twoim zamysłem, spowije demonizmem mnóstwo ziemskich narodów.

– Niech będę demonem, a to co jest moim zamysłem, niech ludzie w przyszłości demokracja nazywają.

Dekret został niewolnikom ogłoszony o zachodzie, wprawiło ich to w zdumienie, a wielu nie spało w nocy, obmyślając nowe, szczęśliwe Zycie.

Rankiem następnego dnia kapłani i faraon ponownie weszli na plac na szczycie sztucznej góry. Obraz, który pojawił się przed ich oczyma poruszał wyobraźnię. Tysiące ludzi, byłych niewolników, na wyścigi ciągnęły te same kamienie, co wcześniej. Zalewając się potem, wielu niosło po dwa kamienie. Inni którzy mieli po jednym biegli, zostawiając za sobą unoszący się kurz. Niektórzy strażnicy też ciągnęli kamienie. Ludzie, którzy uważali siebie za wolnych – wszak zdjęto z nich kajdany – dążyli do zdobycia jak największej ilości upragnionych monet, aby zbudować swoje szczęśliwe życie.

Kratos jeszcze kilka miesięcy spędził na swoim placu, z satysfakcja obserwując to, co dzieje się na dole. A zmiany były kolosalne. Część niewolników połączyła się w niewielkie grupy, zbudowała wózki, i naładowawszy kamieniami do samej góry, pchała je oblewając się potem.
„Oni wymyślą jeszcze wiele urządzeń – z satysfakcją myślał po cichu Kratos – ot i już usługi wewnętrzne się pojawiły: roznosiciele wody i pożywienia. Niektórzy niewolnicy jedli wprost w biegu, nie chcąc tracić czasu na drogę do baraku, aby spożyć posiłek, i płacili przynoszącym otrzymywanymi monetami. Wiadomo, że i lekarze pojawili się wśród nich: w biegu wręcz udzielając pomocy poszkodowanym, i też za monety. Wybrano też kierujących ruchem. Wkrótce wybiorą sobie naczelników, sędziów. Niech wybierają: oni przecież będą się uważać za wolnych, a istota rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej targają kamienie …”

I pędza tak przez tysiąclecia – w tumanach kurzu, oblewając się potem, taszcząc ciężkie kamienie. Także i dzisiaj potomkowie tych niewolników wciąż tak gnają bez sensu…

– Pewnie masz na myśli prostych niewolników, Anastazjo ? Chyba można się z tym zgodzić. Ale do kategorii niewolników nie można zaliczyć kierowników przedsiębiorstw, urzędników, przedsiębiorców.

– Widzisz między nimi różnicę, Władimirze, więc określ, na czy ona polega ?
– Na tym, że jedni pracują, taszczą kamienie jak niewolnicy, Inni kierują taszczeniem, a współcześnie procesem produkcyjnym.

– Ale kierowanie przecież też jest pracą, i to częstokroć bardziej skomplikowaną niż przenoszenie przez niewolnika kamieni.

– Ogólnie – tak, przedsiębiorcy muszą myśleć nieco więcej. Ich myśl jest zajęta pracą od rana do wieczora. Co w takim razie z faraonem, prezydentem, kanclerzem – to oni też niewolnicy ?

– Owszem tak. Niewolnikami stali się też kapłani, którzy dokonali tych fatalnych czynów.

– Lecz jeżeli są niewolnicy, powinni byli też być panowie niewolników. Kim są, skoro kapłanów do nich nie zaliczasz ?

– Władcą niewolników jest sztuczny świat stworzony przez ludzi. Strażnicy zaś siedzą u większości ludzi wewnątrz i chłoszczą ich kańczugami, zmuszając do zarabiania monet.

– Obraz żałosny i bez wyjścia – na to wygląda. W ciągu minionych tysiącleci powstawały i ginęły całe imperia, zmieniały się religie, prawa, a w rzeczy samej nic się nie zmieniło: człowiek tak jak był niewolnikiem, tak nim pozostał. Czyżby takiej sytuacji nie można było naprawić ?

-Można.

– Jak ? I kto jest zdolny to zrobić ?

– Obraz.

– Co to znaczy „obraz” ? Jaki?

– Taki obraz, który będzie przedstawiał inną sytuację. Sam pomyśl, Władimirze, ci ludzie, którzy za pośrednictwem pieniędzy rządzą dzisiaj światem, uważają, że szczęście człowiekowi może dać tylko władza i pieniądze. I większość ludzi, starających się zarabiać monety, utwierdza ich w tym przekonaniu. Jednak często, bardzo często zwycięzcy bezsensownego wyścigu cierpią. Zdobywają iluzoryczne szczyty i wyraźniej niż inny odczuwają cały bezsens swojego życia. Pokażę ci obrazek z przyszłości, a ty go opisz, niech stanie się rzeczywistością…

Właśnie w taki sposób zostaliśmy pozbawieni wolności, podcięto nam skrzydła. Jest to sposób o tyle perfidny, że w swojej prostocie zdaje się być niezauważalny – rodzisz się w nim, wychowujesz a potem umierasz. Nie zdajesz sobie sprawy, że można inaczej, bo przecież zawsze tak było. Tylko w międzyczasie establishment przykręca coraz mocniej śrubę. Jest taka anegdota o żabie – jeśli wrzucisz żabę do wrzątku, to wyskoczy z niego i uratuje życie. Natomiast, jeśli wrzucisz żabę do chłodnej wody i stopniowo będziesz podgrzewać wodę, żaba nie zauważy drastycznych zmian temperatury, aż w końcu straci życie. To właśnie serwują nam elity. Powolne przykręcanie ludzkości i wyzysk. Pytanie brzmi, czy chcesz być tego częścią. W jednej z książek Megre, Anastazja opisuje dlaczego elity dają pozorną wolność swoim niewolnikom:

Rzymscy senatorzy – arystokracja tych czasów, posiadająca niewolników – nagle zaczęli oddawać ziemię swoim niewolnikom, którzy posiadali umiejętności i chęć uprawiania ziemi… Oni oddawali ziemię dożywotnio, z prawem przekazania potomkom. Rodzinie niewolnika wydawano środki na budowę domu i nie wolno było tej rodziny przekazywać następnemu właścicielowi bez tej ziemi. Ziemia była niodłączną częścią rodziny niewolnika.

Z jakiej racji nagle właściciele niewolników zdecydowali się na taki humanitarny i altruistyczny krok? Czy to była dobra, szlachetna intencja, czy może mieli oni w zamian coś otrzymać? Otrzymywali dziesięć procent od urodzaju dla siebie. To był chyba najniższy podatek we wszystkich znanych nam czasach. Rodzi się pytanie dlaczego rzymscy arystokraci poszli na coś takiego? Przecież właściciel niewolników mógł zmusić ich do pracy w pocie czoła na polu i zbierać tyle ile uważał. O, nie! Dlaczego? A dlatego, że w pogańskim Rzymie była zachowana wiedza epoki Wiedyzmu. Wiedzieli więc patrycjusze i senatorzy, że ten sam produkt hodowany przez niewolnika nie na swojej ziemi bardzo się różni od tego, który wyhodowany został na własnej ziemi z miłością.3

System utrzymuje nad nami kontrolę poprzez programowanie naszej podświadomości, wykorzystanie naszej łatwowierności, braku świadomego kwestionowania rzeczy, które również intuicyjnie są dla nas fałszywe i sztuczne. Stosując odpowiednie techniki może manipulować ludźmi, z pokolenia na pokolenie, rozgrywając nas jak Kasparov rozgrywa w partii szachów jakiegoś przeciętnego gracza. Powinniśmy odwrócić szachownicę.

 d
4. Kody podświadomości

Świat jest lustrem. Odbija to co nosisz w sobie. Kody podświadomości, które nosisz mają wpływ na to czego doświadczasz. Aby zmienić świat należy zacząć od zmiany siebie. Reakcja łańcuchowa zacznie się oddolnie. Aby piramida runęła nie wystarczy zniszczyć jej wierzchołka. On sam ulegnie zniszczeniu, w momencie, gdy wystarczająca ilość cegiełek u podstawy zostanie wyjęta. Wtedy konstrukcja zacznie się chwiać, aż w końcu ulegnie całkowitej destrukcji. Po prostu cała reszta tej budowli nie znajdzie wystarczającego oparcia. Warto zwrócić uwagę, że sama konstrukcja piramidy jako budowli jest dosyć stabilna – gdy wyjmiesz tylko jedną cegiełkę z podstawy – nic się nie stanie. Tutaj jest potrzebna rewolucja świadomości. Zaszczepienie myśli w odpowiedniej ilości istnień spowoduje globalne zmiany i zerwanie kajdanów.

Wróćmy na chwilę do kodów podświadomości. Każdy z nas posiada trzy świadomości. Są to odpowiednio podświadomość, świadomość i nadświadomość (w różnych opracowaniach można spotkać różne nazewnictwo). Każda z tych świadomości posiada odmienne zadania. Tym co nas oddziela od pełnego czerpania boskich inspiracji są programy, które funkcjonują w naszej podświadomości. Stanowią one barierę, której musimy się pozbyć, aby w pełni uwolnić naszą moc. Tego najbardziej boją się ci, którzy stworzyli ten system. Człowiek, który odzyska swoją moc jest niezależny od tzw. matrixa i tym samym nie zasila go swoją energią. Usuwając stare, niepotrzebne i szkodliwe dla nas programy i wzorce likwidujemy opór przepływu boskich inspiracji ze sfery Wyższego Ja (nadświadomości). Usuwając te wzorce mamy stały kontakt z boską mądrością. Tym samym nikt ani nic nie jest w stanie nas skrzywdzić.

To, co nosimy w podświadomości wpływa na to jak żyjemy, czy płyniemy pod prąd, czy z prądem życia, korzystając z jego obfitości i najlepszych rzeczy, jakie nam oferuje. Co więcej, życie będzie nas kierowało w taki sposób i powodowało takie sytuacje, które będą nam wskazywały to, co jeszcze mamy do tzw. „przepracowania”, czyli te wzorce i intencje, które nie zostały jeszcze oczyszczone. Dlatego niektórzy narzekają: „nie mogę znaleźć pracy, miłości itp.”. To wszystko można znaleźć wszędzie. Jedyną przeszkodą w znalezieniu tego jesteśmy my sami. W tym miejscu pozwolę sobie przytoczyć jedną z moich ulubionych przypowieści Anthonego de Mello, słynnego jezuity:

Życie jest bankietem. Tragedią tego świata jest, że większość ludzi umiera na nim z głodu. Naprawdę tak uważam. Jest taka historyjka o ludziach płynących na tratwie z wybrzeży Brazylii i umierających z pragnienia. Nie mieli pojęcia, że płynęli po wodzie zdatnej do picia. Rzeka wpływała do morza z taką siłą, że jeszcze kilka mil w głąb oceanu można było pić słodką wodę. Nie wiedzieli o tym. W taki sam sposób my płyniemy po oceanie pełnym radości, szczęścia i miłości. Większość ludzi nie ma o tym zielonego pojęcia. Przyczyna takiego stanu rzeczy: pranie mózgu. Dlaczego ma to miejsce? Ludzie są zahipnotyzowani, śpią. Wyobraźcie sobie sztukmistrza, który hipnotyzuje widza tak, że widzi on coś, czego nie ma, natomiast nie dostrzega tego, co jest. Tak właśnie dzieje się z nami. (…) Po cóż szlochać nad grzechami, które popełniliście we śnie? Czy chcecie opłakiwać to, co robiliście, gdy byliście zahipnotyzowani?4

Negatywne wzorce ukształtowane jako efekt pewnych zdarzeń w przeszłości, które istnieją w podświadomości nie są bez znaczenia jeśli chodzi o wpływ na zdrowie człowieka. Negatywne zdarzenia z przeszłości objawiają się jako emocja (zazwyczaj negatywna), powodują one napięcie w ciele, potem ból, a na końcu chorobę. Emocje zlokalizowane są w ciele, nie w umyśle, dlatego np. doświadczając strachu czujemy go na splocie słonecznym/sercu. Długotrwałe napięcia w ciele przekształcają się w ból – dane miejsce zaczyna po prostu boleć sygnalizując nam niewłaściwe myśli. Na samym końcu pojawia się choroba. W wyniku programowania w człowieku (w jego podświadomości) zaszczepia się dzień w dzień strach, nienawiść, poczucie braku godności i wiele innych negatywnych stanów, które powodują (zgodnie z zasadą przyciągania się podbieństw) w następstwie efekty w sferze materialnej – fizycznej w postaci choroby. Nasza podświadomość widząc coś, co jest powtarzane i afirmowane setki razy na dzień, co dochodzi z każdej możliwej strony i źródła nabiera przekonania, że faktycznie tak jest. Pojawia się program. Po raz kolejny tracimy naszą moc – pojawia się blokada pomiędzy Bogiem a nami. A współczesny człowiek zamiast odnaleźć tą blokadę i usunąć ją, uleczyć podświadomość na wczesnym etapie pozwala złemu programowi się rozwijać do momentu wystąpienia choroby. Wtedy idzie do lekarza i myśli, że receptą na wszystko jest połknięcie tabletki. Niestety, nie tędy droga.

Warto zastanowić się nad tym, co nas tak naprawdę programuje, kiedy jesteśmy programowani i w jaki sposób. Według mnie jest to kilka rzeczy:

1. Rodzina / opiekunowie

2. Media

3. Religia

4. System edukacji

4.1. Rodzina / opiekunowie

Zostałeś rodzicem i bez zastanowienia oddałeś swoją córkę nowemu systemowi jak zbawieniu. Choć nie myślałeś już tak jak kiedyś. W zdziwieniu swoim już nie grzechoczesz. Uznając przemoc, teraz sam przemoc stosujesz wobec swego dziecka. Przez tysiąclecia przychodziły i odchodziły systemy, ale każdy z nich miał tylko jeden cel: zniszczyć ciebie – władcę, najmądrzejszego swtórcę przemienić w bezdusznego niewolnika. System cały czas istnieje i działa przez rodziciów i przez tych, którzy nazywają siebie najmądrzejszymi nauczycielami. Tworząc nowe teorie, tym samym tworzą nowy system. Gdy się temu odrobinę przyjrzeć, to widać jak na dłoni – wciąż kieruje nimi to samo stare pragnienie: rozdzielić ciebie i Boga. Stanąć pomiędzy wami i zmusić Boga, i ciebie żyć i pracować dla systemu. W tym jest sedno każdego systemu. 5

Z pokolenia na pokolenie – wzorce przekazywane są od wieków z ojca na syna, z matki na córkę. Już na początku naszego istnienia są dla nas pierwszymi osobami, które traktujemy jako wzór do naśladowania. Komu można bardziej zaufać niż swoim własnym rodzicom? Przecież to dzięki nim przyszliśmy na świat, więc jak mogli by oni chcieć dla nas źle? Dlaczego mieli by nas karmić kłamstwami? Ale nigdy byś nie pomyślał, że te wszystkie fałszywe aspekty, które są zaszczepiane dziecku podczas wychowania były także zaszczepione Twoim rodzicom, gdy byli mali. Dlatego oni teraz przenoszą te aspekty na Ciebie, będąc nieświadomymi swojego błędu. Nie można ich za to winić. Jeśli mówimy o wzorcach – dlaczego jest tak, że dziecko, które wychowywało się w rodzinie, w której nadużywany był alkohol, ma większe szanse na to, aby stać się w dorosłym życiu alkoholikiem niż dziecko wychowywane w trzeźwej rodzinie? Albo, dlaczego syn widząc ojca bijącego matkę najprawdopodobniej będzie podobnie zachowywał się w stosunku do swojej partnerki w przyszłym związku? Wynika to przede wszystkim ze wzorców, które zapisują się w naszej podświadomości w niezauważalny dla nas sposób. Często jest tak, że na poziomie świadomości wiemy przecież, że to co robimy jest złe, jednak nie znamy alternatywy, potrafimy żyć tylko tak i nie inaczej.

Naukowiec, Bruce Lipton w swoim wykładzie (który dostępny jest w internecie), a także w książkach opisuje także fakt, że wpływ na rozwój dziecka ma nie tylko to co rodzice przekazują mu po urodzeniu. Ważne jest także to, co się dzieje już na etapie embrionalnym. Lipton pokazuje zarodki myszy, które rozwijały się w różnych warunkach. Jedna mysz dorastała w warunkach stresowych (po prawej), a druga w środowisku ochronnym. Pierwszy zarodek myszy ma rozwinięte mięśnie, drugi zaś rozwinięty mózg.

Wynika to z systemu podwzgórze-przysadka-nadnercza. Kiedy zachodzi sytuacja stresowa krew priorytetowo zostaje przepompowana z wnętrzności do nóg i rąk. Mysz, która rozwijała się w środowisku stresowym zaraz po urodzeniu gotowa jest by walczyć o przetrwanie i uciekać. Podczas sytuacji stresowej tyłomózgowie dostaje więcej krwi, a płat czołowy zostaje uciśnięty Mózg myszy rozwijającej się w sytuacji stresowej jest o 50 % mniejszy. To jest atleta. Ma świetne mięśnie, ma świetny refleks, ale jest nieco ograniczona w inteligencji (Lipton podaje także analogiczne przykłady odnoszące się do ludzi). Jak dalej precyzuje: 40% do 50 % potencjału IQ dziecka jest ustalane w przedporodowym otoczeniu. Ten udział procentowy współczynnika IQ jest zmienną, która bazuje na percepcji matki podczas ciąży. A to mówi… spójrzmy na sposób w jaki dziś wychowujemy dzieci.

Rola rodzica jest wielce istotna w ewolucji życia na tej planecie. To się nazywa świadomym rodzicielstwem. Ponieważ kiedy jesteśmy nieświadomi tworzymy atletów lub ulicznych wojowników. Nie żyją z mózgu tylko z mięśni. I żyjemy w świecie, w którym doświadczamy mniejszej inteligencji w populacji rok po roku. Ogłupianie Ameryki. Jakie są tego przyczyny? Nie poświęciliśmy uwagi rzeczywistości, że dziecko jest programowane genetycznie w macicy w odpowiedzi na postrzeganie środowiska przez matkę.

Bruce Lipton pokazuje na swoim wykładzie artykuł z czasopisma Science6, w którym opisane zostało: Kiedy matka wychowuje dziecko, to dziecko od czasu noworodka uczy się jak wychowywać własne dzieci. Kiedy to dziecko dorośnie, to wychowa dziecko w sposób w jaki samo było wychowywane. Jak mówi dalej Lipton:

Więc interesującą częścią jest, że kiedy wychowujemy dziecko, to nie tylko wychowujemy kolejne pokolenie. Wpływamy również na następne pokolenia, ponieważ nasze dziecko wychowa swoje dziecko itd, w sposób w jaki my je wychowaliśmy.

Tak więc mamy dwie strony medalu. Z jednej strony mamy system, który poprzez ciągłe wywoływanie sytuacji stresowych powoduje odpowiednie reakcje w organizmach dopiero co tworzonych pokoleń. Jak ma się zachowywać samotna matka, która nie wiąże końca z końcem, albo rodzina, która żyje w obawie, że nie spłaci kredytu za mieszkanie? Są to sytuacje stresowe, które powodują między innymi to, że na etapie prenatalnym w dziecku nie rozwijają się te cechy, które można by uznać za najbardziej człowiecze – mądrość, inteligencja, empatia, zdolności psychiczne. Rodzi się za to z ogromnym potencjałem fizycznym, mięśniami, refleksem, aby przetrwać w niesprzyjającym mu świecie. Z drugiej strony zaś mamy do czynienia z programowaniem poprzez wychowanie, gdzie rodzice przekazują wzorce swoim dzieciom – stosunek ojca do matki i na odwrót (a tym samym stosunek do przyszłego partnera), stosunek do ludzi, do pieniądza, do pracy, praktycznie do wszystkich aspektów życia. Ten typ programowania jest według mnie najbardziej niebezpieczny, gdyż pochodzi od osób, którym ufamy w sposób naturalny i często bezgraniczny.

download4

4.2. Media

Nie bez znaczenia jest fakt, że większość mediów jest w rękach naprawdę niewielkiej grupy ludzi. Media w Polsce, zarówno gazety, jak i telewizja w większości mają kapitał niemiecki. W Stanach Zjednoczonych 90 % mediów należy do 6 korporacji. Podobnie sprawa wygląda jeśli chodzi o media na świecie. Daje to olbrzymi potencjał do kształtowania opinii publicznej wąskiemu gronu ludzi.

Społeczeństwo ma zaufanie do “obiektywnej prawdy” przedstawianej przez dziennikarzy. W końcu nie bez przyczyny kreuje się pozytywny obraz prasy, telewizji, radia jako instytucji opiniotwórczych. Zastanawiające jest jednak to, że gdy ogląda się mainstreamowe stacje, wszystkie mówią zazwyczaj tym samym głosem, mają podobne opinie na te same tematy. Różnią się w drobnych kwestiach. Często także bywa tak, że media stanowią zasłonę dymną dla decyzji, które podejmują politycy. Gdy ma być głosowana niewygodna lub niepopularna ustawa, której celem jest przykręcenie śruby społeczeństwu, podniesienie podatku, prywatyzacja lasów państwowych nagle pojawia się szereg tematów zastępczych. A to ktoś kogoś zabił, a to zderzyły się samochody, a to gdzieś zawaliła się kamienica. Natomiast nigdzie nie ma istotnych informacji, które mogą mieć realny wpływ na nasze życie.

Także jakość tego co oglądamy w mediach pozostawia wiele do życzenia. Ile jest w ostatnich latach programów, które naprawdę mają wzbogacić kulturę i rozwijać świadomość? Za to jest aż nadto filmów, w których epatuje się agresją, seriali, z których nic nie wynika i reality show mających dostarczyć „igrzysk”. Do tego dochodzą reklamy zachęcające nas co 15-20 minut do tego, aby kupić nowy suplement diety, wziąć kredyt albo kupić nowy samochód. Zauważ, telewizja stała się obecnie substytutem życia rodzinnego – człowiek przychodzi po pracy i włącza telewizor, aby się zrelaksować po ciężkim dniu. Ogląda go leżąc na kanapie, w stanie rozluźnienia. Mózg ze stanu aktywnego przełącza się na stan bierny – fale gamma i beta przechodzą w fale alfa lub nawet theta, charakterystyczne dla stanu relaksu, lub hipnozy. Jest to swoisty stan medytacji, w której treści z telewizora przenikają do podświadomości słuchacza i programują go. Na poziomie świadomym być może nie jesteś w stanie odnotować niektórych rzeczy, ale Twoja podświadomość robi to doskonale.

Czerpiąc informację z jakiegokolwiek źródła należy przepuszczać je przez filtr własnej intuicji. Często jest tak, że bełkot przekazywany przez prezenterów ma się nijak do tego, co odczuwamy wewnętrznie. Jest to znak, że informacja, którą otrzymujemy mija się z prawdą. Oczyszczony umysł jest w stanie wykryć oszustwo.

download3

4.3. Religia

Im bardziej zastanawiasz się nad tym, co wiemy o naszym pochodzeniu i o tym co tu robimy tym bardziej zaczynasz widzieć, że byliśmy okłamywani. Byliśmy okłamywani przez każdą instytucję. Co każe ci myśleć, że kościół jest jedyną nietkniętą instytucją? Instytucje religijne tego świata są u podstaw tego oszustwa. Instytucje religijne tego świata istnieją za sprawą tych samych ludzi, którzy dali ci twój rząd, chorą edukację, którzy stworzyli międzynarodowe kartele bankowe. Ponieważ nasi władcy mają gdzieś ciebie i twoją rodzinę. Dbają tylko o to, o co zawsze dbali, czyli o kontrolowanie całego tego cholernego świata. Zostaliśmy odcięci od prawdy i od duchowej obecności we wszechświecie, którą ludzie nazwali „Bogiem”. Nie wiem czym jest Bóg, ale wiem czym nie jes. I dopóki nie jesteś przygotowany do spojrzenia na całą prawdę, dokądkolwiek i do kogokolwiek może ona doprowadzić, jeśli chcesz szukać innej drogi w pewnym momencie odkryjesz, że zadzierasz z boskim prawem. Im więcej się dowiadujesz tym bardziej rozumiesz skąd biorą się pewne rzeczy i stają się one dla ciebie oczywiste. Zaczynasz widzieć kłamstwa wszędzie. Musisz znać prawdę, szukać jej a ona sprawi, że będziesz wolny.7

Wiele kłamstw na przestrzeni wieków zostało powiedzianych przez kościół i przez różnego rodzaju religie, a także wiele złego zostało uczynionego „w imię Boga”. Zastanów się, czy Bóg, który stworzył swoje najdoskonalsze istoty na swoje podobieństwo, czyli jako twórców, chciałby aby się wyrzynali w jego imie? Gdzie tu sens i gdzie tu logika? Jednak instytucje religijne od zawsze wykorzystywały swoje owieczki do tego, aby osiągać konkretne cele. Jedną z najbardziej perfidnych metod odcięcia ludzi od Boga jest wbicie im wzorca braku godności i winy. Czyż nie powtarzasz będąc w kościele za każdym razem „moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina…”, albo „nie jestem godzien byś przyszedł do mnie…”? Są to afirmacje, które programują Cię na poziomie podświadomym. Tak naprawdę większość ludzi nawet nie wie po ciągle klepie się w kościele te same regułki, które nie mają sensu, nie trzymają się kupy. Gdy Twoja podświadomość uważa, że nie jest godna czegoś zostaje odcięta od źródła, bo jak może oczekwiać boskich inspiracji, skoro nie jest ich godna? Albo weźmy na przykład grzech pierworodny – czemu winne jest dziecko, które dopiero co się urodziło, że już naznaczone jest według kościoła grzechem. Trzeba pójść z nim do księdza, który poleje je wodą (konkretnie czubek głowy – czakrę koronną) i uczyni znamienny znak krzyża na czakrze trzeciego oka (również na bierzmowaniu biskup czyni taki znak). Kapłan zamyka wówczas trzecie oko tym samym uniemożliwiając dokonanie wizji, iluminacji i jasnowidzenia. Zdolność do przeżywania wizji odróżnia człowieka od reszty stworzenia. Świadomość jest polem wizyjnym, przez które można dostąpić także oświecenia, poprzez poszerzanie świadomości, medytację. Dzięki temu jesteśmy wolnymi istotami. Jeśli tracimy prawo dostępu do umysłu, introspekcji, stajemy się maszynami. Zostaje tylko ego. Do czasu aż nie odzyskamy łączności z wyższą jaźnią.

Sakramenty przeprowadzane przez kościół są rytuałami magicznymi. Bo jak można nazwać jedzenie „krwi i ciała” zbawiciela – jest to rytualny posiłek, uczestnictwo w mordzie na Mesjaszu, bo gdy myślisz, że spożywasz ciało i krew zbawiciela, w sensie magicznym faktycznie tak jest.

Jaki jest cel kościoła? Na pewno ostatnią rzeczą jaką by chcieli kapłani to to, abyś odzyskał kontakt z Bogiem, ze swoją wewnętrzną mądrością, z Wyższym Ja. Dlatego wpajano ci tyle lat, że do kontaktu z Bogiem np. Podczas sakramentu spowiedzi, potrzebne jest Ci pośrednictwo kapłana. Musisz mu ładnie wyznać swoje przewinienia, jako pośrednikowi, tak jakbyś nie mógł tego zrobić sam w zaciszu własnego domu, albo podczas medytacji. Kościół utrzymuje nas w kajdanach własnej winy, poczucia grzeszności, straszy się nas ogniem piekielnym (wzbudza strach), wmawia się nam niegodność. Czy dobry Bóg, będący miłością w najczystszej postaci, chciałby tego, aby jego najdoskonalsze istoty umartwiały się tak jak my to robimy od dwóch tysięcy lat, ciągle odcinając się od niego. Bóg nie przyjdzie i nie powie Ci, że poprzez taką praktykę jedyne co możesz osiągnąć to dalszą frustrację w tym, a być może także w następnych życiach. Do czasu aż nie obudzisz się, nie odzyskasz swojej mocy, swojej niezależności, mądrości kołowrót życia i śmierci będzie kręcić się dalej, a ty będziesz dalej jedynie biernym uczestnikiem tego procesu. Włóż kij w szprychy i zatrzymaj to. Podziękuj obłudnemu systemowi za tyle lat życia w fałszu i zacznij w końcu żyć swoim życiem, bo prawdziwego Boga nie odnajdziesz w żadnym systemie wierzeń – choć jedne być może są bliższe prawdy od innych. Prawdziwego Boga odnajdziesz szukając go w sobie. Inni mogą jedynie pomóc Ci w osiągnięciu oświecenia inspirując Cię do dalszej pracy i poszukiwań wewnętrznego Boga.

 download2

4.4. Edukacja

Przede wszystkim każdy człowiek powinien dowiedzieć się prawdy o sobie. Życie bez prawdy w fałszywych postulatach, jest podobne do snu hipnotycznego.

Należy zmienić kolejność trzech obrazków w dziecięcych podręcznikach. Powinno się opowiadać prawdziwą historię ludzi żyjących na Ziemi. A sprawdzać jej autentyczność należy samym sobą. Następnie razem z dziećmi, które poznały nie zniekształcone sedno, wybierać inną drogę.

Nie są niewinne te trzy obrazki o historii rozwoju Ziemi i ludzi. Popatrz co wpajają dzieciakom te obrazki od współczesnych lat życia. Na pierwszym z nich przedstawiono pierwotnego człowieka, popatrz, jaki jest: stoi w skórze, z grubą lagą, ma drapieżnie wyszczerzone zęby, tępy wzrok, stoi wśród kości zabitych przez siebie zwierząt.

A oto drugi: człowiek ubrany w zbroje, z mieczem, jego hełm błyszczy ozdobami, z wojskiem podbija miasta, a tłum niewolników klęczy przed nimi.

A teraz trzeci: wzrok mądry, wygląda szlachetnie, zdrowy, ubrany w garnitur. Na około ma dużo urządzeń i elektronicznego sprzętu. Jest piękny i szczęśliwy – nowoczesny człowiek.

Wszystkie trzy obrazki kłamią, a kolejność ich jest niewłaściwa. Z niezwykłym uporem i nie bez przyczyny cały ten fałsz wpajają dzieciom. (…)

Pomyśl sam, drzewa, krzaki i dziś możesz obserwować w ich pierwotnym stanie. Mają miliardy lat, ale i dziś patrząc na nie, możesz zachwycać się ich doskonałością.

O czym to świadczy? Stworzenia Stwórcy od zarania były doskonałe. To co: człowieka, najukochańsze swoje stworzenie, On stworzyłby szpetnym?

To nieprawda. Od zarania wśród najwspanialszych stworzeń na Ziemi najdoskonalszym stworzeniem Boga był właśnie człowiek.

Dlatego więc pierwszy obrazek powinien przedstawiać historyczną prawdę: tam powinna być szczęśliwa rodzina z mądrymi i czystymi jak u dzieci oczyma. Ich lica powinny wyrażać miłość, ciała ludzkie są w harmonii z otaczającym światem, zachwycają nas pięknością i siłą błogiego ducha, a naokoło jest kwitnący ogród, w którym wszystkie zwierzęta gotowe są służyć ludziom w każdej chwili z wdzięcznością.

Na drugim obrazku też należy przedstawić dzieciom prawdę historycznom. Na nim powinny być dwa wojska w strasznych zbrojach pędzą do ataku. Przywódcy stoją na wzniesieniu, a kapłani im coś perswadują. Na licach tych przywódców błądzi lęk i zmieszanie. Inni, już przekonani przez kapłanów mają fanatycznie zwierzęce twarze. Za chwilę rozpocznie się bezwzględna rzeź. Podobnych do siebie będą zabijać.

Trzeci obrazek – dzień dzisiejszych ludzi. Tu powinna być grupa ludzi chorych i bladych w pokoju wśród mnóstwa sztucznych rzeczy. Jedni mają sylwetki otyłe, inni są zgarbieni, twarze ich są zamyślone, mroczne. Takie właśnie twarze można zaobserwować u większości mieszkańców miast. Za oknem na ulicach wybuchają samochody, a z nieba sypie się popiół.

Wszystkie trzy prawdziwe obrazki należy dziecku pokazać i zapytać: jakie życie wolałbyś wybrać?8

Wstęp do rozdziału stanowił odpowiedź na pytanie „czego uczymy dzieci”? Natomiast istotna jest także odpowiedź na pytanie „jak uczymy”? Rodzice są zaganiani przez cały dzień (bo przecież trzeba zarobić na spłatę kredytu) po powrocie do domu praktycznie nie mają czasu na to aby poświęcić chwilę swoim dzieciom – jakże częsty obrazek współczesnego świata. Nic dziwnego, przecież praca, a często nadgodziny wysysają z nich energię życia. Szczęśliwy jest ten, kto może połączyć swoją pracę z pasją. Przyzwoliliśmy na to, aby kombinat szkolny wtłaczał do głów dzieci tzw. „program nauczania” (zauważ – nazywa się go programem). Program natomiast jest tworzony przez specjalistów z ministerstwa, czyli przez establishment. To oni ustalają co jest prawdą, a co fałszem i egzekwują to przy pomocy nauczycieli. System edukacji w takiej formie jak teraz uczy najlepiej rozwiązywania testów, a najbardziej promowane odpowiedzi to takie, które mieszczą się w ramach klucza. Czego uczy taka szkoła? Biernego powtarzania i wpasowywania się w ustalone schematy. Nie jest to ani twórcze, ani rozwojowe dla dzieci. Uczy bardziej posłuszeństwa niż kwestionowania czegokolwie. A kwestionowanie bywa twórcze, gdyż stare zużyte dogmaty są negowane, a to stwarza miejsce dla nowych, bardziej aktualnych.

download

5. Wnioski

Nie ulega wątpliwości, że zostaliśmy zmanipulowani, elity wykorzystują nas i doją na każdym kroku. Wymyślony system działa, bo nikt nie kwestionuje tego co doświadcza, traktuje obecne warunki egzystencji jako constans. Uważamy, że skoro tak się rzeczy mają, tak zastaliśmy je przychodząc tutaj, to nie ma sensu ich zmieniać. Czas to zmienić. Musimy zrewidować pogląd na życie, bo w mojej opinii, nie służy ono po to, by egzystować w ciągłym strachu, pożądaniu, ciężkiej pracy dla korporacji albo dla rządów. Życie jest po to, aby się nim cieszyć i korzystać z niego w sposób w jaki my chcemy. Straconego czasu nikt nam nie odda.

Rewolucja świadomości ma miejsce, bo coraz więcej osób zaczyna negować ten system. Ludzie mają dosyć ogłupiania, masowego wciskania ciemnoty. Dlatego zachęcam, aby każdy kto choć trochę uważa, że nie jest szczęśliwy w obecnym układzie zastanowił się – co chciałby zmienić w swoim życiu, jak chciałby spędzać czas. Czy praca dla osiągnięcia sukcesu finansowego jest Twoim jedynym celem? Co się stanie, gdy owy sukces już osiągniesz? Na te i inne pytania musimy sobie odpowiedzieć jako ludzkość. Trzeba dać podwaliny pod nowy system – to wymaga zaangażowania i pracy nad sobą każdej jednostki, oraz ludzkości jako ogółu.

Zacznij kwestionować to co widzisz, w swoim życiu zacznij kierować się z intuicją, lub chociaż spróbuj nawiązać z nią kontakt. Przez tyle lat mówiono Ci, że prawdy, zbawienia, Boga, szczęścia, miłości należy szukać we wszystkich zewnętrznych rzeczach jakie są możliwe (z pieniędzmi na czele). Wszyscy wskazywali Ci fałszywą drogę, bo tych rzeczy nie znajdziesz nigdzie indziej jak w sobie. System jest tak skonstruowany, abyś jak najmniej czasu spędzał w swoim wnętrzu. Poprzez spotkanie z samym sobą, konfrontację ze swoimi lękami, strachem, negatywnymi emocjami i usunięcie tych wszystkich blokad, które nosisz w sobie możesz odzyskać przepływ boskich inspiracji. Gdy odzyskasz władzę nad samym sobą, przestaniesz przyciągać sytuacje, które będą powodowały cierpienie i tak naprawdę nikt nie będzie w stanie Cię skrzywdzić. To jest właśnie pierwszy krok do wysadzenia tego systemu. To jest rzecz, której elity boją się jak ognia, bo człowiek, który posiada władzę nad samym sobą i jest wolny nie potrzebuje już żadnego systemu.

Bibliografia:

1http://sjp.pwn.pl/slowniki/niewolnik.html [dostęp online: 22 XI 2015]

2Kapuściński Ryszard: Heban.

3Megre Władimir: Księga rodu.

4De Mello Anthony: Przebudzenie.

5Megre Władimir: Przestrzeń Miłości

6 Darlene Francis, Josie Diorio, Dong Liu, Michael J. Meaney: Nongenomic Transmission Across Generations of Material Behaviour and Stress Responses in the Rat, Science, New Series, Vol. 286, No. 5442 (Nov. 5, 1999), pp. 1155-1158, American Association for the Advancement of Science.

7Zeitgeist: The Movie.

8Megre Władimir: Księga rodu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s