Książki

Komunikacja z roślinami i zwierzętami, zmiania postaci

Natrafiłem na książkę autorstwa Serge Kahili King’a pt. Szaman Miejski [1] i chciałbym trochę o niej napisać w nawiązaniu do wcześniejszego postu o komunikacji ze zwierzętami. Generalnie rzecz biorąc jest to książka traktująca o hunie jednak rzeczą dla mnie nową był rozdział mówiący o „Zmianie postaci i służbie wspólnocie” – Przygoda siódma. Autor pisze, że zmiana postaci to jedna z najnaturalniejszych rzeczy jakie ludzie potrafią robić. Talent ten w swojej najniższej formie to naśladowanie, które posiadają oprócz ludzi także i zwierzęta: kameleon, który zmienia kolory jako reakcja na zmianę środowiska, tygrys z sierścią dostosowaną w taki sposób, aby zlewała się z otoczeniem. Wśród ludzi wykształcił się zawód aktora, polegający na przyjmowaniu określonej roli – jest to także swoiste naśladowanie.

Umiejętność grokkingu (tak autor nazywa umiejętność, gdy chcemy

przyswoić sobie wzorzec jakiejś rzeczy tak dobrze, żebyśmy mogli uważać siebie za będących tą rzeczą, i żebyśmy byli z nią w takim rezonansie, że zmiana naszego zachowania zmieni jej zachowania; równocześnie jednak chcemy pamiętać nasz pierwotny wzorzec, żebyśmy w dowolnej chwili mogli do niego powrócić. [1, s.173]

Procedura, którą opisuje King jest prosta. Polega ona na naładowaniu się energią (np. poprzez oddech), wejściu w ciało duchowe, stopieniu się z przedmiotem grokkingu, sprawdzeniu stosowności działania, zmianie zachowania oraz oddzieleniu się poprzez stopenie się ze swoim ciałem duchowym i powrocie do ciała fizycznego.

Przedmiotem grokkingu mogą być wszystkie elementy (żywioły), jakie występują w przyrodzie : woda, kamień, ogień, wiatr, rośliny, zwierzęta i ludzie. Szamani hawajscy używali i używają grokkingu aby niwelować lub unieszkodliwiać niebezpieczeństwa wynikające z żywiołów: huragany, fale tsunami, pożar (ale warto też wspomnieć, że nie każdy żywioł faktycznie da się opanować – jest to zależne od przeznaczenia, niekiedy można go opóźnić, ale czasem nie można mu zapobiec). Opisy te są zbieżne z obrazkami, które często są pokazywane w różnego typu programach i filmach, gdzie szaman (często Indianin) tańczy wymachując rękoma w powietrzu i śpiewając piosenki wołające np. o deszcz, lub o przybycie bizonów, tak aby można było nakarmić wioskę. Poprzez wprowadzenie się w trans szamani ci osiągali jedność z danym żywiołem i byli w stanie osiągnąć takie a nie inne efekty. Nauka może się tylko zastanawiać dlaczego tak jest, ale nie ma to większego znaczenia, skoro był i jest to skuteczny sposób na modyfikację pogody albo kontakt ze zwierzętami.

Jeśli chodzi o grokking ze zwierzętami to King podaje przykład J. Allena Boone’a [1, s.190], który opowiadał o swoim związku z owczarkiem niemieckim imieniem Strongheart. Polega to na uświadomieniu sobie i imitowaniu ich zachowań w sposób otwarty i wrażliwy, w poczuciu równości.

Wszystko co robi zwierzę, ma pewien cel, a każdy cel wiąże się z chwilą obecną. Zwierzęta nie rozpamiętują przeszłości ani przyszłości. Jeżeli pies wykonuje zadanie, którego nauczono go w przeszłości, zawsze jest to reakcja na bodziec z teraźniejszości. Kiedy wiewiórka gromadzi orzechy, nie planuje przyszłości, lecz reaguje stosownie na sygnały z obecnego środowiska, które wskazują, że już pora magazynować orzechy. Dopóki nie wejdziesz w grokking ze zwierzętami na tyle, żeby podzielać ich doświadczanie życia, dopóty nie będziesz tak naprawdę wiedział, czym jest chwila obecna. [1, s. 193-194]

Podobnie ma się rzecz, jeśli chodzi o rośliny. Grokking z nimi może dać nam wiedzę o tym, jakich rzeczy potrzebują, czy jest im dobrze w danym miejscu. Można także zasadzić nasiona i wchodząc w grokking zdobyć informacje o tym jak wzrastają w poszczególnych fazach rozwoju.

W celu zdobycia szczegółowych informacji na temat poruszany w tym poście zachęcam do lektury Szamana miejskiego. Oprócz tematyki związanej z grokkingiem znajduje się tam także wiele pożytecznych informacji dotyczącej natury świadomości (skądinąd jest to książka o hunie), ochronie, zmienianie świata i siebie dzięki szamańskiemu śnieniu (bardzo ciekawy rozdział, z informacjami, których wcześniej nie znałem), wprowadzaniu zmian dzięki intuicji.

Bibliografia:

[1] Serge Kahili King, „Szaman miejski”, Wydawnictwo KOS, Katowice 2010.

Tytuł oryginału: URBAN SHAMAN A Handbook for personal and Planetary Transformation Based on the Hawaiian Way of the Adventurer

Leszek Matela – Tajemnice Słowian

Książka godna polecenia ze względu na nie tylko historyczne podejście do tematyki Słowian. Autor jest również radiestetą, przeprowadził badania radiestezyjne wszystkich tych miejsc, które wiążą się z kulturą Słowian. Książka podzielona jest na wiele rozdziałów, z których każdy porusza inną tematykę – mowa jest nawet o architekturze i kulinariach Słowian. Ponadto można dowiedzieć się ciekawych informacji o rytuałach i obrzędach, a także o miejscach mocy (dla mnie najciekawsza część).

Ocena: 4/5

Ramtha – Biała Księga

Nigdy nie zdawaliście sobie sprawy z tego, jak piękni jesteście, ponieważ
tak naprawdę nigdy się sobie nie przyjrzeliście. Nigdy nie zastanowiliście się
nad tym, kim jesteście i czym jesteście. Chcecie zobaczyć, jak Bóg wygląda?
Spójrzcie w lustro. Patrzycie mu prosto w twarz.

Ramtha jest niezależną istotą, która żyła dawno temu na planecie Ziemi, lub Terra. Jak sam mówi jest on wielkim Ramą ludzi Indii. Za pośrednictwem osoby, która była jego córką (J.Z. Knight), gdy ten żył na Ziemi przekazał liczne informacje i wskazówki. Przybył, by przypomnieć o naszym dziedzictwie, o którym większość z nas zapomniała dawno, dawno temu, by przekazać wspanialszą perspektywę, dzięki której będziecie mogli uświadomić sobie, że naprawdę jesteście boskimi, nieśmiertelnymi istotami, które zawsze były kochane i wspierane przez esencję zwaną Bogiem. Chciał przypomnieć, że to właśnie my, dzięki naszej wspaniałej inteligencji, kreujemy każdą rzeczywistość w naszym życiu. Dzięki tej samej mocy możemy doświadczyć i stworzyć to, czego tylko zapragniemy.

Bóg nigdy nie mógłby być rozpoznany na zewnątrz
waszego zdumiewającego jestestwa. Nawet próba takiego
podejścia byłaby nieuczciwa w stosunku do was
samych, ponieważ oznaczałaby, że wychodzicie na zewnątrz
tego, kim jesteście, aby opisać coś, co emanuje
z waszego wnętrza. Jedyny sposób, w jaki moglibyście
rozpoznać Boga, to obserwacja, kim i czym Ojciec jest w was.

Książka zawiera 21 rozdziałów pogrupowanych w zależności od tematyki, którą porusza Ramtha (np . Kreacja i ewolucja czy życie za życiem). Słowa Ramthy zdają się płynąć podczas czytania, często posługuje się on dialogiem ze swoimi uczniami, których nazywa Mistrzami. Poprzez ten dialog pytań możesz odnaleźć wśród nich te, które są dla Ciebie istotne. Przefiltruj to o czym pisze Ramtha przez filtr swojej świadomości. Czy dostrzegasz cokolwiek nielogicznego w jego wypowiedziach. Wszystko jest logiczne w przeciwieństwie do licznych nauk mówiących o istnieniu piekła i innych bzdur (Ramtha także odnosi się do tematu piekła). Ponadto na początku książki jest rozdział poświęcony Atlantydzie i Lemurii (Ramtha urodził się w Lemurii). Polecam.

Jak wam się wydaje, skąd przyszliście? Naprawdę myślicie, że
jesteście nędznym zlepkiem komórkowej materii, która rozwinęła się
z pojedynczej komórki? W takim razie kto patrzy tak uważnie z głębi
waszych oczu? Kim jest ta esencja, która daje wam waszą unikatowość
i osobowość, wasz charakter i pikanterię, waszą zdolność kochania,
obejmowania, marzenia, nadziei i niesamowitą siłę twórczą? Skąd się
wzięła cała wasza inteligencja, cała wasza wiedza, cała wasza mądrość,
którą okazujecie nawet jako małe dzieci? Myślicie, że staliście się tym
wszystkim w okresie jednego życia, które jest zaledwie jednym oddechem
w wieczności?

Ocena: 4/5

Twoja przeszłość nie ma znaczenia. Wszystko co ma z nią związek znajduje się w teraźniejszości.

W związku z tym lepsza od pracy z przeszłością jest praca z tym co jest obecnie. Co mam na myśli? Trzy razy w ciągu swojego życia brałem udział w sesjach metodami regresingu (regresja niehipnotyczna). Sesje taką może przeprowadzić wiele kwalifikowanych osób, które zostały odpowiednio do tego przeszkolone przez kompetentne osoby. Oczywiście chęć udziału w takiej sesji wiązała się z chęcią rozprawienia się z przeszłością, poznania źródeł swoich problemów i jakby nie patrzeć metoda ta okazała się skuteczna. Poprzez dotarcie do źródeł lęków, strachu w swojej podświadomości i transformacje gromadzonych napięć w ciele emocjonalnym i fizycznym mogłem zrzucić z siebie bagaż, który zalegał od wielu lat. Podczas pierwszej sesji przypomniały mi się momenty zaraz po narodzeniu – inkubator, reakcje otoczenia, wyraźnie mogłem odbierać emocje i reakcje innych ludzi, które powodowały we mnie programowanie umysłu podświadomego przy pomocy konkretnych wzorców np. wzorcem poczucia niższości. Innym razem przypomniały mi się wcześniejsze wydarzenia, z poprzednich żyć. To, które najbardziej utkwiło w mojej pamięci to wspomnienie obskurnej kamienicy, takiej jaką można dzisiaj zobaczyć np. w Łodzi – zaniedbanej, pijackiej, z podwórkiem na którym walają się śmieci. Wspomnienie to dotyczyło poczucia utraty, odrzucenia, winy. A za winą idzie chęć ukarania się, poczucie bycia niegodnym… Skąd wiem, że te wspomnienia są prawdziwe? Przede wszystkim dlatego, że wypływają one z umysłu podświadomego w postaci emocji, przejawiających się w ciele fizycznym. Energia emocji zatrzymuje się w ciele, poprzez co z łatwością można poprzez uważność danego bodźca w ciele, oraz co za tym idzie emocji przypomnieć sobie z jakim wydarzeniem ma to związek. Usuwając stare, niepotrzebne wzorce i programy likwidujemy opór przepływu boskich inspiracji ze sfery Wyższego Ja. Usuwając te wzorce przywracamy kontakt z boską mądrością.

Metoda regresingu jest bardzo skuteczną metodą, jednak można także poradzić sobie z przeszłością nie zagłębiając się w nią, nie przeżywając po raz kolejny, a poprzez uważność teraźniejszości – swoich reakcji na sytuacje, w jakich zostajemy postawieni, gdyż to świat jest lustrem, w którym możemy dostrzec samego siebie. Oczywiście nie wszystkim udaje się być na tyle uważnym, przynajmniej na początku. Regresing wiąże się z przywołaniem negatywnych uczuć, jednak przypomina to trochę bańkę, która pęka – przychodzi emocja, która wiąże się z jakimś wydarzeniem, poprzez oświetlenie światłem świadomości ta energia już nie jest przez nas nieuświadomiona.  Możemy teraz zdać sobie sprawę z jej obecności i zakwestionować swoją winę, swoje obawy, lęki, gdyż to co wypływa na powierzchnię nie jest już dla nas groźne. To za co do tej pory się obwinialiśmy, możemy porzucić, gdyż możemy sobie uświadomić, że jest to efekt programowania, przejmowania wzorców – od rodziny, społeczeństwa, otoczenia i nie ma żadnego związku z naszą prawdziwą Jaźnią, to kim jesteśmy naprawdę, tylko z naszym ego, które szuka sobie za każdym razem wymówek by utożsamiać się z wydarzeniami, które miały miejsce, gdyż uważa, że właśnie te wzorce czynią z nas to kim jesteśmy, a co nie jest prawdą.

Można ten temat, tak jak mówiłem przepracować tak jak pisze o tym Eckhart. Wydaje się on skuteczny, jednak należy sobie zdać sprawę, że bycie uważnym na początku może sprawiać wiele trudności. Nie każdy potrafi wejść na tyle w głąb siebie, gdyż nasz umysł cały czas szuka zajęcia na zewnątrz – myśli gonią, wybiegają w przyszłość i przeszłość ale nigdy nie są tu i teraz na tyle obecne by być uważnym tego co dzieje się w nas i jakie emocje i reakcje mają miejsce i z czym są związane. Przytoczę fragment Potęgi Teraźniejszości:

Wspomniałeś, że niepotrzebne myślenie lub mówienie o przeszłości to przykład uników, jakie robimy przed teraźniejszością. Ale czy prócz tego poziomu przeszłości, który pamiętamy i z którym być może się utożsamiamy, nie istnieje też inny jej poziom, tkwiący w nas znacznie głębiej?  Mam tu na myśli przeszłość nieuświadomioną, która warunkuje bieg naszego życia, zwłaszcza poprzez doświadczenia z wczesnego dzieciństwa, a może nawet z poprzednich wcieleń. Są też uwarunkowania kulturowe, związane z miejscem na ziemi, w którym żyjemy, i z epoką historyczną. Wszystkie te czynniki określają nasze widzenie świata, sposób reagowania i myślenia, rodzaj związków z ludźmi i w ogóle to, jak żyjemy. Nie mamy przecież szans ani sobie tego wszystkiego uświadomić, ani się pozbyć. Ile czasu by na to trzeba? A choćbyśmy nawet zdołali tego dopiąć, co by nam zostało?

Co pozostaje, kiedy rozwiewa się iluzja?Nie ma żadnej potrzeby, żebyś badał przeszłość, którą nieświadomie w sobie nosisz. Wystarczy, że przejawia się ona w postaci myśli, emocji, pragnień, reakcji czy przytrafiających ci się zdarzeń zewnętrznych. Całą potrzebną ci wiedzę na jej temat i tak wydobędą trudne sytuacje, które napotykasz tu i teraz. Jeśli zaczniesz grzebać w przeszłości, stanie się ona bezdenną otchłanią, niewyczerpanym złożem. Być może wydaje ci się, że potrzebujesz więcej czasu, aby zrozumieć przeszłość lub się od niej uwolnić – innymi słowy, że przyszłość kiedyś w końcu uwolni cię od przeszłości. Otóż to jest złudzenie. Od przeszłości może cię bowiem uwolnić jedynie teraźniejszość. Nie uwolnisz się od czasu mnożąc czas. Zwróć się ku potędze Teraźniejszości. Ona jest kluczem.
Jest to po prostu potęga twojej własnej obecności – twojej świadomości, wyzwolonej spod władzy form myślowych. Rozpraw się więc z przeszłością na poziomie teraźniejszości. Im większą uwagą zaszczycasz przeszłość, tym więcej dodajesz jej energii i tym bardziej rośnie ryzyko, że zbudujesz z niej sobie „ja”. Nie zrozum mnie źle: skupiona uwaga ma zasadnicze znaczenie, ale nie darz nią przeszłości jako takiej. Zajmij się teraźniejszością – swoim dzisiejszym postępowaniem, dzisiejszymi reakcjami, nastrojami, myślami, emocjami, lękami i pragnieniami. To one są zawartą w tobie przeszłością. Kiedy potrafisz być dość przytomny, żeby je wszystkie obserwować – nie krytycznie ani analitycznie, lecz bezstronnie – znaczy to, że rozprawiasz się z przeszłości i rozpuszczasz ją mocą swojej obecności. Nie zdołasz odnaleźć siebie, zgłębiając przeszłość. Uda ci się to, gdy zapuścisz się w teraźniejszość.

Eckhart Tolle, „Potęga Teraźniejszości”.

Demon Kratos

Na dzisiaj fragment „Anastazji”.

Pochłonięci w codziennym wyścigu szczurów zapominamy o naszym prawdziwym przeznaczeniu, o tym do czego zostaliśmy stworzeni. To, że większość ludzi uważa, że codzienna praca, mozół i walka z rzeczywistością jest normalna wynika tylko i wyłącznie z ich programowania na etapie dzieciństwa i późniejszym przez społeczeństwo, media, ale także rodzinę. Anastazja obnaża przy pomocy pewnej przypowieści w jak sprytny sposób udało się ludzi bez użycia kajdan i bez poganiania ich batami zrobić niewolnikami w na pozór wolnym świecie. Wolnym na pozór, bo prawdziwa wolność nie ma nic wspólnego z tym, że borykamy się na co dzień z problemami spłaty kredytów, strachem o to, czy dostaniemy jutro należną nam zapłatę za prace i od której uzależniamy nasze przeżycie, a co najmniej od jej poziomu część ludzi uzależnia swoje szczęście.

DEMON KRATOS

Niewolnicy szli powoli jeden za drugim, a każdy niósł oszlifowany kamień. Czterech szeregów, każdy o długości półtora kilometra, z kamieniołomów do miejsca, gdzie zaczęto budowę miasta twierdzy, pilnowali strażnicy. Na dziesięciu niewolników przypadał jeden uzbrojony wojownik – strażnik. Obok idących niewolników, na szczycie trzynastometrowej, zbudowanej z oszlifowanych kamieni ludzkimi rękami góry, siedział Kratos – jeden z naczelnych kapłanów; w ciągu czterech miesięcy w milczeniu obserwował to, co się działo. Nikt go nie odciągał, nikt nawet spojrzeniem nie śmiał przerwać jego rozmyślań. Niewolnicy i straże traktowali sztuczną górę z tronem na szczycie jako nieodłączną część krajobrazu. A na człowieka – to siedzącego nieruchomo na tronie, to przechadzającego się po placu na szczycie góry – już nikt nie zwracał uwagi. Kratos postawił przed sobą zadanie: zreorganizować państwo, na tysiąclecie umocnić władzę kapłanów, podporządkować im wszystkich ludzi na Ziemi, czyniąc z nich – łącznie z władcami państw – kapłańskich niewolników.
Pewnego dnia Kratos zszedł na dół, pozostawiwszy na tronie swojego sobowtóra. Kapłan zmienił odzież, zdjął perukę. Nakazał naczelnikowi straży, aby zakuł go w łańcuch jak prostego niewolnika i postawił w szeregu za młodym i silnym niewolnikiem imieniem Nard.
Wpatrując się w twarze niewolników, Kratos zauważył, że ten młody człowiek ma spojrzenie dociekliwe i krytyczne, a nie błędne lub obojętne jak wielu. Twarz Narda była skupiona i zamyślona, to wzruszona. „Znaczy to że on nosi w sobie jakiś swój plan” – zrozumiał kapłan, lecz chciał się przekonać, jak dalece trafna była jego obserwacja…
Przez dwa dni Kratos śledził Narda, w milczeniu taszczył kamienie, siedział przy nim w czasie posiłku i spał obok na pryczy. Trzeciej nocy, gdy tylko padła komenda „Spać”, Kratos obrócił się do młodego niewolnika i szeptem pełnym goryczy i rozpaczy wypowiedział niewiadomo do kogo skierowane pytanie: „Czyż tak już będzie przez całą resztę życia?”.
Kapłan zobaczył: młody niewolnik drgnął i natychmiast odwrócił się twarzą do niego, jego oczy błyszczały. Migotały nawet przy mdłym świetle pochodni dużego baraku.
– To nie będzie trwać długo. Ja obmyśliłem plan. I ty staruszku, też możesz w nim uczestniczyć – wyszeptał młody niewolnik.
– Jaki plan ? – obojętnie i z westchnieniem zapytała kapłan.
Nard gorąco i z przekonaniem zaczął objaśniać:
– I ty staruszku, i ja, i my wszyscy wkrótce będziemy wolnymi ludźmi, a nie niewolnikami. Policz staruszku: na każdych dziesięciu niewolników przypada jeden strażnik. A piętnastu niewolnic, które przygotowują pożywienie, szyją odzież, też pilnuje jeden strażnik. Jeżeli o umówionej godzinie wszyscy rzucimy się na straże, to pokonamy je. Niech strażnicy będą uzbrojeni, a my zakuci w łańcuchy. Nas dziewięciu na każdego, a łańcuchy też można wykorzystać jako broń, podstawiając je pod uderzenie miecza. Rozbroimy wszystkich strażników, zwiążemy ich i przejmiemy broń.

– Ach młodzieńcze – znów westchnął Kratos i na pozór obojętnie powiedział: – Twój plan jest nieprzemyślany: strażników, którzy nas obserwują, można rozbroić, lecz wkrótce władca przyśle nowych, być może nawet całą armię, i zabije zbuntowanych niewolników.
– Ja i o tym pomyślałem, staruszku. Trzeba wybrać taki czas, kiedy nie będzie armii. I ten czas nadchodzi. My widzimy, jak przygotowują armię do wymarszu. Szykują prowiant na trzy miesiące drogi, a to znaczy, że za trzy miesiące armia dotrze w wyznaczone miejsce i podejmie walkę. W bitwie osłabnie, lecz zwycięży, pojmie wielu nowych niewolników. Dla nich już buduje się nowe baraki. Powinniśmy zacząć rozbrajać straż, gdy tylko armia naszego władcy rozpocznie bitwę z inną armią. Gońcy będą potrzebować miesiąca, aby dostarczyć wiadomość o konieczności natychmiastowego powrotu. Osłabiona armia będzie wracać przez co najmniej trzy miesiące. W ciągu czterech miesięcy będziemy w stanie przygotować się do spotkania. Nas będzie nie mniej niż żołnierzy w armii. Pochwyceni niewolnicy zechcą być z nami, kiedy zobaczą co się wydarzyło. Ja wszystko zaplanowałem jak należy staruszku.
– Tak, młodzieńcze, ty ze swoim planem i ze swoimi myślami możesz strażników rozbroić i odnieść zwycięstwo nad armią –odpowiedział kapłan, już nieco bardziej ożywiony i dodał: Lecz co potem zaczną robić niewolnicy i co z władcami, strażnikami i żołnierzami ?
– O tym niewiele myślałem. I na razie przychodzi mi do głowy jedno: wszyscy, którzy byli niewolnikami staną się ludźmi wolnymi. Wszyscy zaś którzy dzisiaj nie są niewolnikami, będą nimi – jakby głośno myśląc, nie do końca pewien odpowiedział Nard.
– A kapłanów ? Powiedz mi młodzieńcze, kapłanów zaliczysz do niewolników czy do ludzi wolnych, kiedy zwyciężysz ?
– Kapłanów ? O tym też nie myślałem. Lecz teraz proponuję: niech kapłani zostaną, jak są. Słuchają ich niewolnicy, władcy. Choć trudno ich niekiedy zrozumieć, to jednak myślę, że są nieszkodliwi. Niech opowiadają o bogach, a my sami i tak wiemy, jak lepiej przeżyć swoje życie.
– Jak lepiej – to dobrze – odpowiedział kapłan i udał, że strasznie chce mu się spać.
Ale Kratos tej nocy nie spał. Rozmyślał. „Oczywiście – myślał – najprościej o spisku powiadomić władcę i schwycą młodzieńca – niewolnika, on ewidentnie był głównym inspiratorem. Lecz to nie rozwiąże problemu. Chęć oswobodzenia się zawsze w niewolnikach będzie tkwić. Pojawią się nowi przywódcy, będą opracowywać nowe plany, a skoro tak – główna groźba dla państwa zawsze będzie istnieć w jego wnętrzu”.

Przed Kratosem stało zadanie: opracować plan zniewolenia całego świata. On rozumiał: nie uda się osiągnąć celu tylko za pomocą fizycznej przemocy. Niezbędne jest psychologiczne oddziaływanie na każdego człowieka, na całe narody. Trzeba transformować ludzką myśl, wmówić każdemu, że niewolnictwo jest najwyższym dobrem. Trzeba uruchomić samorzutnie rozwijający się program, który będzie dezorientować całe narody w przestrzeni, czasie i pojęciach. A co najważniejsze – w adekwatnej percepcji rzeczywistości. Myśl Kratosa pracowała teraz szybciej, przestał odczuwać ciało, ciężkie kajdany na rękach i nogach. I nagle, jak przebłysk błyskawicy, powstał program. Jeszcze nie uszczegółowiony i nie do wytłumaczenia, lecz już odczuwalny i palący ogromną skalą swego zasięgu ! Kratos poczuł się samowładczym panem świata.

Kapłan leżał na pryczy zakuty w kajdany i sam się sobą zachwycał: „Jutro rano, kiedy poprowadzą wszystkich do pracy, dam umowny znak i naczelnik ochrony nakaże wyprowadzić mnie z szeregu niewolników, zdjąć kajdany. Uszczegółowię swój program, powiem kilka słów – i świat zacznie się zmieniać. Niewiarygodne ! Raptem kilka słów – i cały świat podporządkuje się mnie, mojej myśli. Bóg rzeczywiście dał człowiekowi siłę, która nie ma sobie równej we Wszechświecie, ta siła – to ludzka myśl. Ona tworzy słowa i zmienia bieg historii.
Sytuacja ułożyła się nadzwyczaj pomyślnie. Niewolnicy przygotowali plan powstania. Plan ten jest racjonalny i najwyraźniej może doprowadzić do pozytywnego dla nich rezultatu przejściowego. Lecz ja za pomocą zaledwie kilku zdań zmuszę nie tylko ich, lecz również potomków dzisiejszych niewolników, a i władców ziemskich do bycia niewolnikami przez nadchodzące tysiąc lat”.

Rankiem na znak Kratosa naczelnik ochrony zdjął zeń kajdany. I już następnego dnia na jego plac obserwacyjny zostało zaproszonych pozostałych pięciu kapłanów i faraon. Kratos zaczął swoją mowę do zebranych:
– To co teraz usłyszycie, nie powinno być przez nikogo zapisane, ani przekazane dalej. Wokoło nas nie ma ścian i moich słów nie słyszy nikt poza wami. Wymyśliłem sposób zamieniania wszystkich ludzi żyjących na Ziemi w niewolników naszego faraona. Nie można tego uczynić nawet przy pomocy niezliczonych wojsk i wyczerpujących wojen. Lecz ja to uczynię kilkoma zdaniami. Miną w sumie dwa dni od ich wypowiedzenia, a przekonacie się, jak świat zacznie się zmieniać. Patrzcie: na dole długie szeregi zakutych w łańcuchy niewolników niosą po jednym kamieniu. Pilnuje ich mnóstwo żołnierzy. Im więcej niewolników, tym lepiej dla państwa – tak zawsze uważaliśmy. Ale im więcej niewolników, tym bardziej trzeba obawiać się ich buntu. Wzmacniamy straże. Musimy dobrze karmić swoich niewolników, bo inaczej nie będą mogli wykonywać ciężkiej fizycznej pracy. Lecz oni tak czy inaczej są leniwi i skłonni do buntu. Patrzcie, jak wolno się poruszają, a rozleniwiona straż nie popędza ich kańczugami i nie bije nawet zdrowych i silnych niewolników. Ale oni zaczną się poruszać o wiele szybciej. I nie będzie im potrzebna straż. Strażnicy też staną się niewolnikami. Dokonać czegoś podobnego można w następujący sposób. Niech dzisiaj przed zachodem heroldowie rozniosą dekret faraona, w którym będzie powiedziane:
„Z nastaniem świtu nowego dnia wszystkim niewolnikom darowana zostaje całkowita wolność. Za każdy kamień dostarczony do miasta wolny człowiek będzie otrzymywał jedną monetę. Monety można zamienić na jedzenie, odzież mieszkanie, pałac w mieście, czy samo miasto. Odtąd jesteście wolnymi ludźmi”.
Kiedy kapłani uświadomili sobie, co mówi Kratos, jeden z nich najstarszy wiekiem, powiedział:
– Jesteś demonem, Kratosie. To, co jest twoim zamysłem, spowije demonizmem mnóstwo ziemskich narodów.
– Niech będę demonem, a to co jest moim zamysłem, niech ludzie w przyszłości demokracja nazywają.

Dekret został niewolnikom ogłoszony o zachodzie, wprawiło ich to w zdumienie, a wielu nie spało w nocy, obmyślając nowe, szczęśliwe Zycie.
Rankiem następnego dnia kapłani i faraon ponownie weszli na plac na szczycie sztucznej góry. Obraz, który pojawił się przed ich oczyma poruszał wyobraźnię. Tysiące ludzi, byłych niewolników, na wyścigi ciągnęły te same kamienie, co wcześniej. Zalewając się potem, wielu niosło po dwa kamienie. Inni którzy mieli po jednym biegli, zostawiając za sobą unoszący się kurz. Niektórzy strażnicy też ciągnęli kamienie. Ludzie, którzy uważali siebie za wolnych – wszak zdjęto z nich kajdany – dążyli do zdobycia jak największej ilości upragnionych monet, aby zbudować swoje szczęśliwe życie.
Kratos jeszcze kilka miesięcy spędził na swoim placu, z satysfakcja obserwując to, co dzieje się na dole. A zmiany były kolosalne. Część niewolników połączyła się w niewielkie grupy, zbudowała wózki, i naładowawszy kamieniami do samej góry, pchała je oblewając się potem.
„Oni wymyślą jeszcze wiele urządzeń – z satysfakcją myślał po cichu Kratos – ot i już usługi wewnętrzne się pojawiły: roznosiciele wody i pożywienia. Niektórzy niewolnicy jedli wprost w biegu, nie chcąc tracić czasu na drogę do baraku, aby spożyć posiłek, i płacili przynoszącym otrzymywanymi monetami. Wiadomo, że i lekarze pojawili się wśród nich: w biegu wręcz udzielając pomocy poszkodowanym, i też za monety. Wybrano też kierujących ruchem. Wkrótce wybiorą sobie naczelników, sędziów. Niech wybierają: oni przecież będą się uważać za wolnych, a istota rzeczy nie uległa zmianie, oni jak dawniej targają kamienie …”
I pędza tak przez tysiąclecia – w tumanach kurzu, oblewając się potem, taszcząc ciężkie kamienie. Także i dzisiaj potomkowie tych niewolników wciąż tak gnają bez sensu…

– Pewnie masz na myśli prostych niewolników, Anastazjo ? Chyba można się z tym zgodzić. Ale do kategorii niewolników nie można zaliczyć kierowników przedsiębiorstw, urzędników, przedsiębiorców.
– Widzisz między nimi różnicę, Władimirze, więc określ, na czy ona polega ?
– Na tym, że jedni pracują, taszczą kamienie jak niewolnicy, Inni kierują taszczeniem, a współcześnie procesem produkcyjnym.
– Ale kierowanie przecież też jest pracą, i to częstokroć bardziej skomplikowaną niż przenoszenie przez niewolnika kamieni.
– Ogólnie – tak, przedsiębiorcy muszą myśleć nieco więcej. Ich myśl jest zajęta pracą od rana do wieczora. Co w takim razie z faraonem, prezydentem, kanclerzem – to oni też niewolnicy ?
– Owszem tak. Niewolnikami stali się też kapłani, którzy dokonali tych fatalnych czynów.
– Lecz jeżeli są niewolnicy, powinni byli też być panowie niewolników. Kim są, skoro kapłanów do nich nie zaliczasz ?
– Władcą niewolników jest sztuczny świat stworzony przez ludzi. Strażnicy zaś siedzą u większości ludzi wewnątrz i chłoszczą ich kańczugami, zmuszając do zarabiania monet.
– Obraz żałosny i bez wyjścia – na to wygląda. W ciągu minionych tysiącleci powstawały i ginęły całe imperia, zmieniały się religie, prawa, a w rzeczy samej nic się nie zmieniło: człowiek tak jak był niewolnikiem, tak nim pozostał. Czyżby takiej sytuacji nie można było naprawić ?
-Można.
– Jak ? I kto jest zdolny to zrobić ?
– Obraz.
– Co to znaczy „obraz” ? Jaki?
– Taki obraz, który będzie przedstawiał inną sytuację. Sam pomyśl, Władimirze, ci ludzie, którzy za pośrednictwem pieniędzy rządzą dzisiaj światem, uważają, że szczęście człowiekowi może dać tylko władza i pieniądze. I większość ludzi, starających się zarabiać monety, utwierdza ich w tym przekonaniu. Jednak często, bardzo często zwycięzcy bezsensownego wyścigu cierpią. Zdobywają iluzoryczne szczyty i wyraźniej niż inny odczuwają cały bezsens swojego życia. Pokażę ci obrazek z przyszłości, a ty go opisz, niech stanie się rzeczywistością…

Władimir Megre „Nowa Cywilizacja. Anastazja. księga VIII, część I”,Wyd. Wis, Poznań 2006 s.52-57

 

Jako uzupełnienie powyższego tekstu zamieszczam film dokumentalny ze strony treboroka dotyczący współczesnego niewolnictwa

Eckhart Tolle „Mowa ciszy”

Dzisiaj chciałbym zarekomendować malutką książeczkę, bo liczącą około 130 stron w formacie mniejszym niż zeszyt A5 autorstwa Eckharta Tolle. Mowa ciszy to zbiór myśli, w których można znaleźć odpowiedzi na wiele pytań dotyczących naszego prawdziwego „ja” i wielu aspektów życia.

Według opisu na tyle książki „nie jest to książka do czytania od :deski do deski”. W trudnej chwili możesz przeczytać dowolny fragment, dzięki któremu odzyskasz pogodę ducha, znajdziesz wyjście nawet z najbardziej beznadziejnych sytuacji”.
„Mowa ciszy” to zbiór prostych prawd wyrażonych w postaci sutr. Po zapoznaniu się z dowolnym fragmentem odłożysz książkę, a przeczytana prawda zacznie sama dojrzewać i żyć w twych myślach swoim własnym życiem. Eckhart Tolle jest idealnym nauczycielem, ponieważ nie podaje gotowych recept, lecz krok po kroku mobilizuje nas do samodzielnego znalezienia wyjścia z niekomfortowej sytuacji. A jest ono na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wsłuchać się w mowę ciszy.

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów:

– cisza i cichy bezruch
– poza myślący umysł
– egotyczna jaźń
-teraz
-kim naprawdę jesteś
-akceptacja i poddanie
-natura
-związki
-śmierć i wieczność
-cierpienie i koniec cierpienia

Ocena : 4,5/5

Poniżej znajdują się linki do filmów jakie znalazłem na youtube, które czyta Eckhart:

David Hawkins, Przywracanie Zdrowia

przywracanie

David R. Hawkins, Przywracanie zdrowia

Książka godna polecenia ze względu na jasność przekazu i jego praktyczność. Wszystkie choroby  posiadają swoje źródło w świadomości, lub w jej niewłaściwym ukierunkowaniu. Autor jako naukowiec i psycholog doskonale odnosi się do duchowych aspektów naszego istnienia. Podstawą do analiz jest dla Hawkinsa Mapa Świadomości, która przy użyciu różnych poziomów (wina, apatia – poczynając od tych najniższych, poprzez złość, dumę, odwagę, akceptację czy też miłość) pokazuje w jaki sposób doświadczając konkretnych stanów świadomości człowiek jest w stanie odbierać świat, Boga, w jaki sposób konkretne poziomy wpływają na zwiększenie (lub zmniejszenie) energetyki w naszym ciele, oraz na przepływ tej energii.

Doświadczamy w życiu to co sobie uświadamiamy (świadoma część umysłu), oraz to czego sobie nie uświadamiamy (podświadomość – są to wszystkie wzorce, które nabywamy w trakcie naszego życia, a także i wcześniej, podczas naszego życia prenatalnego i w poprzednich wcieleniach). Bardzo często przyczyną chorób jest nasze podświadome poczucie winy, czyli stan świadomości, który posiada bardzo niską energetykę według mapy świadomości. Poczucie winy powoduje m.in. chęć ukarania samych siebie, więc podświadoma część umysłu, jako ta potężniejsza, będzie dążyć do ukarania nas np. poprzez chorobę. Z podobnego założenia wychodzi Hawkins, opisuje również to, że choroba może wynikać z przejmowania aspektów zbiorowej świadomości (jest to również programowanie podświadomości) np. „jem dużo słodyczy, będę gruby i w końcu dostanę cukrzyce”. Od takiego stwierdzenia bardzo prosta droga do spełnienia tego o czym myślimy na planie fizycznym.  Kolejny częsty przykład tego zjawiska jest widoczny u ludzi, którzy są alergikami i mówią: „Nigdy nawet nie wierzyłem w alergie. Nie wywołałem ich świadomie w swoim życiu”. Jeśli jednak cofniemy się do ich okresu dzieciństwa, niemal bez wyjątków okaże się, że ten system wierzeń i alergie pojawiły się u nich bardzo wcześnie, zwykle w wieku dwóch lub trzech lat. Małe dziecko wychwytuje uwagę jakiegoś członka rodziny, mówiącego: :W naszej rodzinie często pojawiają się alergie”. W chwili, gdy umysł dziecka usłyszy coś takiego, „kupi to” i oczywiście zacznie w to wierzyć, program zostaje uaktywniony. Hawkins pokazuje w jaki sposób odciąć się od tych wierzeń.

Przez szereg lat Hawkins badał poprzez testy kinetyczne (sprawdzanie osłabienia i wzmocnienia mięśni) kalibracje poszczególnych stanów świadomości i na tej podstawie została stworzona Mapa Świadomości. „Wzorce myślowe w umyśle to systemy wierzeń. Wina bierze się z oceniania i negatywnych opinii. Negatywne uczucia zwykle idą w parze, a zatem wszystkie z nich (włącznie z dumą, złością, pożądaniem, strachem, żalem, apatią i winą) przyczyniają się później do wystąpienia choroby. Wiadomo, że jeśli podczas testowania siły mięśni danej osoby myśli ona o czymkolwiek znajdującym się poniżej poziomu Odwagi, odczuwa dumę, złość, pragnienie, pożądanie, strach, żal czy winę, mięsień się osłabi. Inne uczucia, takie jak ubolewanie, strata, beznadzieja, rozpacz, nienawiść do siebie, zmartwienia, niepokój, pretensje lub jakikolwiek rodzaj arogancji czy pogardy także spowodują, że ramię tej osoby natychmiast się osłabi w teście (a źrenice się rozszerzą). Osłabienie mięśni i rozszerzenie źrenic odzwierciedla desynchronizację półkul mózgowych oraz natychmiastowe zmniejszenie pola energii ciała. Wskazuje to także na obecność czegoś szkodliwego dla życia. Dzięki tej metodzie każdemu możemy udowodnić, że wszystkie negatywne myśli czy uczucia desynchronizują akupunkturowy system energetyczny ciała, który jest bardziej czuły niż centralny system nerwowy i o wiele szybszy niż autonomiczny układ nerwowy współczulny.”

Autor analizuje i opisuje szereg uwarunkowań wynikających pomiędzy ciałem, umysłem i duchem. Poprzez analizę tych prostych rzeczy dochodzi do skądinąd oczywistego stwierdzenia, że nie jesteśmy tylko materią, ciałem, lecz nasza świadomość znajduje się w polu, które jest niezniszczalne. Ciało nie może doświadczać siebie – robi to poprzez zmysły, które to przekazują wrażenia do umysłu. Jednak sam umysł nie może doświadczać tego, że myśli – świadomość wrażeń jest możliwa dzięki polu nazwanego świadomością. Co więcej sama świadomość nie może doświadczać siebie, gdyż jest zawarta w szerszym polu zwanym uważnością. Wobec tego człowiek nie jest tylko ciałem – jego istota zawarta jest w czymś szerszym, nieuwarunkowanym nawet przez egotyczny umysł (bądź co bądź ego jest efektem przywiązania do materii i do własnego ciała),

„Rzeczywiste wyleczenie fizycznego wymiaru choroby polega na uwolnieniu się od oporu przed jej wewnętrznym, fizycznym doświadczaniem, bez używania jakichkolwiek mentalnych określeń. Wówczas zaczynamy też usuwać mentalne etykiety i zastępujemy je prawdą. Pozbywamy się ich dzięki afirmacji: „Już w to nie wierzę. Jestem nieskończoną istotą i nie ma to nade mną władzy. Jestem zależny jedynie od tego, o czym myślę”. Co to znaczy, że jest się „nieskończoną istotą, która nie jest pod wpływem czegoś”? Oznacza to, że jesteśmy ograniczeni tylko i wyłącznie przez swoje własne systemy wierzeń. Co zajmuje ich miejsce, gdy już się od nich uwolnimy? Kiedy usunie się ze świadomości formę, to co pozostaje? To, co jest jej pozbawione. Coś, czego wewnętrzne doświadczenie jest nieskończone, nieposiadające ograniczeń, bez początku czy końca. To, co nie ma formy, jest podstawową naturą samej świadomości i jest nieograniczone. Jeśli nałożymy na nie ograniczenia lub nadamy formę, wówczas poddajemy się temu, czym wypełnione są nasze myśli. Aby to zastąpić, musimy świadomie usunąć myśl, mówiąc, „Usuwam wszelką wiarę we wrzody dwunastnicy” (lub w astmę, czy w jakąkolwiek inną chorobę). Następnie powinniśmy powiedzieć: „Jestem zależny tylko od tego, o czym myślę. Jestem nieskończoną istotą i naprawdę nie ma to nade mną władzy. Takie są fakty.

Gdy przyjrzymy się dokładnym mechanizmom działania, widzimy, że to, o czym myślimy, zaczyna się manifestować na planie fizycznym, ponieważ to umysł posiada moc. Nawet względnie neutralna myśl może przynieść poważne konsekwencje. Na przykład, ktoś może pomyśleć: „Chyba wybiorę się na Hawaje”. Taka myśl zaczyna teraz aktywować jego środki finansowe i determinuje to, co będzie robił, aby przygotować się do wyjazdu. Jego myśli określają na co przeznaczy pieniądze, determinują całe zachowanie, pakowanie i przetransportowanie ciała tysiące mil dalej drogą powietrzną. Ta jedna myśl wpływa na kolejne sześć miesięcy życia tej osoby.
Łatwo dostrzec, jak potężny jest umysł. Natomiast jedną z przeszkód, jakie trzeba pokonać w drodze do samouzdrowienia, jest właśnie wzbudzenie w sobie chęci do zaakceptowania jego wielkiej mocy. Nie możemy pozwolić ani jednej negatywnej myśli na przejście bez zakwestionowania. Nie można stwierdzić „Mam cukrzycę” i pozostawić to bez podważenia. Ten system wierzeń jest tak potężny, że sama wiara „Mam cukrzycę” wystarczy, by zasilić chorobę. Należy to zlikwidować i powiedzieć: „Jestem osobą, która kiedyś tak myślała, ale zależę tylko od tego, o czym myślę. Jestem nieskończoną istotą i nie podlegam temu”.

Jeśli sądzimy, że jedzenie jajek podniesie nam cholesterol, który wywoła u nas problemy z sercem, wówczas rzeczywiście tak się stanie, a wszystko to sprawi moc umysłu. Umysł jest tak potężny, że wytwarza formy myślowe, które manifestują się na planie fizycznym, a w ten sposób stają się namacalną rzeczywistością. Możemy dostrzec, że samouzdrawianie naprawdę zależy od odwrócenia zwyczajowych systemów wierzeń związanych z przyczynowością. To, o czym stale myślimy, manifestuje się na fizycznym poziomie, a nie na odwrót. To nie jedzenie cholesterolu wywołało u nas problemy serca; zrobiło to przekonanie, że za dużo cholesterolu spowoduje choroby serca. Jest to przełomowy moment, jaki musimy uchwycić. System wierzeń prezentuje cały obraz choroby.”

Hawkins opisuje w jaki sposób radzić sobie z bólem, strachem, nadwagą, uzależnieniami, nowotworem i szeregiem innych chorób zarówno fizycznych jak i problemem cierpienia. Polecam książkę każdej osobie, która chce wzbogacić się w wiedzę z zakresu wpływu świadomości, myślenia na nasze zdrowie.

Ocena: 5/5