Nieznana historia

Majówka w Krakowie

O walorach tego miasta napisano już wiele. Kraków stanowi nierozerwalną część tożsamości Polaków z wspaniale zachowanymi zabytkami, folklorem, oraz stanowi jedno z centrów kultury i nauki. Co może stanowić zachętę by odwiedzić to miejsce? Niektórzy przecież byli tam już niejednokrotnie i nie mają ochoty zwiedzać po raz dziesiąty wyłożonych arrasami komnat na Wawelu. Kraków to przecież także wiele nieodkrytych miejsc, owianych tajemnicą, legendami, lub po prostu tych mniej znanych.

Do Krakowa warto pojechać pociągiem, tak aby nie martwić się o miejsce do parkowania – w centrum obowiązuje strefa płatnego parkowania, więc w efekcie podroży to wyjazd jeśli mamy zamiar nocować blisko centrum. Pociągi z Trójmiasta docierają do stolicy Małopolski w 5 godzin (Pendolino), więc jest to szybciej niż przeciętny czas podróży samochodem. Oszczędzamy na autostradzie, benzynie i późniejszych kosztach, a przede wszystkim można się zrelaksować w czasie podróży i zachować siły na późniejsze zwiedzanie. W samym Krakowie warto skorzystać z usług biur wynajmujących apartamenty – przeciętnie cena podobna do noclegu w hostelu na zachodzie Europy – ok 20 euro / dobę.

  • Dzień pierwszy „Żydowski Kazimierz i spotkanie z magiem”

Rano przywitała nas deszczowa pogoda. Dzień zaczęty od wycieczki na krakowski Kazimierz – dzielnicę, w której dominowała obecność Żydów, o czym świadczą zachowane synagogi, cmentarz żydowski i inne zabytki, a także od czasu do czasu szyldy sklepów ze znajomo brzmiącymi nazwiskami 🙂 Jest to pewien folklor tego miejsca, można poczuć klimat tej dzielnicy poprzez takie drobne detale, które pojawiają się w niektórych uliczkach. Warto odwiedzić ulicę Szeroką, a także okoliczne uliczki, w każdej jest coś ciekawego. Po obejściu całego Kazimierza w poszukiwaniu przyzwoitej kawiarni (w sumie nie znaleźliśmy), poszliśmy do kościoła ojców Paulinów, a następnie bulwarem nad Wisłą wróciliśmy na starówkę i rynek, gdzie w końcu znaleźliśmy dobrą kawiarnię z wyrobami z Wadowic.

Zastanawiając się co warto zwiedzić stwierdziliśmy, że można pójść na Wawel, ale raczej nie po to aby zwiedzać go dokładnie. Zakupiliśmy jedynie bilety do Smoczej Jamy, ale przedtem poszliśmy  na dziedziniec zamkowy (można wejść bez biletu). Instynktownie zacząłem szukać wejścia do podziemi, gdzie znajdują się ruiny nie istniejącego już kościoła św. Gereona. Niewiele osób wie o istnieniu takiego miejsca, a żadna informacja, która mogłaby wskazywać to miejsce nie istnieje, więc przeciętny turysta przejdzie sobie obok, nie zdając sobie sprawy z kilku rzeczy:

1. Historycznie, jest to kościół, który powstał najprawdopodobniej ok. XI wieku (budowla romańska) – trójnawowy, z transeptem. Najprawdopodobniej przed nim istniała inna budowla w jego miejscu (może inny kościół, przedromański). A przed nim… pewnie było to miejsce kultu pogańskiego… (przecież nie od dzisiaj wiadomo, że kościół przywłaszczał sobie miejsca kultu naszych pogańskich przodków).

2. Ezoterycznie, jest uważany za miejsce o silnym promieniowaniu energii subtelnych, oraz miejsce, w którym znajduje się tzw. czakram wawelski.

3. Dostęp do tego miejsca jest pilnowany przez władze, nie każdy ma do niego dostęp – świadczyć o tym może chociażby to, że nie ma prawie żadnych zdjęć pokazujących wnętrze tego kościoła, żadnej informacji na drzwiach, albo w przewodnikach.

Sam namęczyłem się, żeby znaleźć to miejsce, ale podpowiedź przyszła jak zwykle przypadkiem – miejsce to znane jest z silnego promieniowania energii, więc często stoją przy drzwiach ludzie, którzy „czerpią”. Tym razem także była taka osoba, okazało się, że jest to osoba, która zajmuje się ezoteryką, co pokazała nam wyjmując dłonie z założonymi srebrnymi pierścieniami z symbolami magicznymi takimi jak pentagram i inne. Chwila ciekawej rozmowy i zdecydowaliśmy się kontynuować zwiedzanie, bo nie było szans na zejście o odwiedzenie tego owianego tajemnicą miejsca…

Przyjrzeć się warto także renesansowemu gmachowi zamku królewskiego. Jego obecna forma jest efektem przebudowy zainicjowanej w XVI wieku przez Aleksandra Jagiellończyka. Na owy czas styl renesansowy był czymś zupełnie nowym, modnym – wszak styl ten już zadomowił się we Włoszech, skąd z opóźnieniem przyjechał do Polski.

Przykładem architektury renesansowej jest kaplica zygmuntowska będąca pierwszym w Polsce obiektem w pełni renesansowym o bogatym programie. Zaprojektowana została przez Bartolomeo Berecciego – florenckiego artystę. Niemiecki historyk sztuki August Ottmar Essenwein nazwał ją „perłą renesansu z tej strony Alp„. Konsekrowana została w 1533 roku. Jej dach stanowi miedziana kopuła lśniąca z daleka i ogniskująca wzrok osób znajdujących się przed zamkiem. W kaplicy znajdują się nagrobki Zygmunta I Starego, Zygmunta II Augusta, oraz Anny Jagiellonki.

Po obejrzeniu zamku poszliśmy do smoczej jamy – jaskini znajdującej się na Wzgórzu Wawelskim, związaną z legendą o smoku.

Jaskinia ta, jak i inne w obrębie wzgórza wawelskiego, znana była od dawna. Wspomina o nich już Jan Długosz, jednak pierwsza pisemna wzmianka o tej konkretnej jaskini pochodzi z I połowy XVI w. W 1565 król Zygmunt II August ze względów bezpieczeństwa polecił zamurować otwory, gdyż zamieszkiwali w nich włóczędzy, żebracy, biedota itp. Niedługo później jednak Smocza Jama znów była użytkowana, istniała tam ciesząca się szeroką sława karczma (opisał ją w wierszu Jan Andrzej Morsztyn), a nawet dom publiczny.

Pod koniec XVIII w. dolne wejście od strony Wisły zamurowano w związku z pracami fortyfikacyjnymi. Istniały dwa otwory w stropie, jeden z nich wykorzystał w 1829 Ambroży Grabowski w celu dostania się do jaskini; wnętrze jednak było zagruzowane, w miejscu, gdzie przebiegały nad Smoczą Jamą mury obronne, wymurowano podtrzymujące filary. Rok później otwory te zamurowano, jednak w 1842 Senat Wolnego Miasta Krakowa nakazał odgruzowanie jaskini i udostępnienie jej publiczności. Po zajęciu miasta przez Austriaków, dolny otwór ponownie zamurowano, wykuto również tunel stanowiący część systemu wodociągów, w 1918 wykorzystany do wybudowania kręconych schodów prowadzących do Smoczej Jamy; wtedy też zainstalowano oświetlenie elektryczne. W 1974 górnicy pod nadzorem naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie przystosowali jaskinię dla zwiedzających. [1]

smocza

Rys. Plan jaskini Smocza Jama [2]

Po zwiedzeniu jaskini można pójść na ulicę Podwale do pubu C.K. Browar – oferta składa się z kilku rodzajów warzonego na miejscu piwa.

  • Dzień drugi „Botaniczny raj i socrealistyczne migawki”

Wiosna w pełni, więc szkoda by było nie odwiedzić ogrodu botanicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Znajduje się on na ulicy Mikołaja Kopernika, można dojść na pieszo ze starówki – czas przejścia to około 20-30 minut. Nie ma sensu rozpisywać się na temat gatunków roślin, które można tam zobaczyć – są to zarówno gatunki egzotyczne, jak i miejscowe, wszystkie okazy są bardzo zadbane, zlokalizowane albo w szklarniach albo na świeżym powietrzu. Jest to oaza spokoju w centrum aglomeracji i gdyby nie szum ruchu ulicznego gdzieś w oddali, można by zapomnieć, że jest się w mieście.

Poza bujną roślinnością, park jest także domem wielu zwierząt – ptaków i wiewiórek. Spotkane zwierzątka wydają się oswojone z obecnością człowieka, nie boją się i chętnie dają fotografować.

Czas potrzebny na zobaczenie wszystkich roślin i sfotografowanie ciekawszych okazów to około 2 – 2,5 godzin, ale w trybie ekspresowym można to zrobić szybciej… tylko pytanie czy warto?

Kraków to także historia najnowsza, choć już słusznie miniona. Nowa Huta to dzielnica, a właściwie miasto, które zostało zaprojektowane od podstaw – wybudowane w latach 1949 – 1951. W 1951 została włączona do Krakowa jako jego dzielnica. Zbudowano je dla pracowników Huty im. Lenina. Dostaliśmy się tam tramwajem nr 4 z ulicy Lubicz, do której bardzo łatwo można dojść z ogrodu botanicznego.

W maju 1952 ukończono projekt centralnej części miasta. Wiadomość o planie generalnym przygotowanym przez Tadeusza Ptaszyckiego ukazała się w „Architekcie” jednocześnie z nekrologiem Józefa Stalina (plac Centralny nazwano jego imieniem). Zaprojektowano budynki mieszkalne mierzące do ośmiu kondygnacji, przy czym najniższe dwie przeznaczono na cele handlowo–usługowe. Budownictwo administracyjne mieszczące siedziby partii, związki zawodowe i organizacje społeczne miało się koncentrować wokół placu Ratuszowego, a budynek Ratusza przewidywano dla siedziby Dzielnicowej Rady Narodowej. Przy placu Centralnym zogniskowano życie kulturalne, a w środkowej jego części projektowano monument (podobny do monumentu Waszyngtona) mający podkreślać charakter miasta i więź z kombinatem. W Domu Kultury, który zamykał plac od południa, planowano umieszczenie biblioteki, sali teatralnej, świetlicy, księgarni i restauracji. Dom Kultury i wkomponowana weń podwójna kolumnada stanowiły wejście na teren planowanego w miejscu dzisiejszych Łąk Nowohuckich ogromnego zalewu rekreacyjnego. Dużą wagę przywiązywano do urządzeń sportowych.

Arterie wyznaczają najważniejsze kierunki miasta: „oś huty”, dzisiejsza Aleja Solidarności jest „osią pracy”, „oś śródmieścia”, czyli Aleja Róż łączyć miała Plac Centralny z placem Ratuszowym. Dalszy, północny odcinek dzisiejszej Alei Róż stanowi promenadę spacerową. Pozostałe osie miały pełnić funkcję komunikacyjną łączącą centrum z peryferyjnymi osiedlami i Starym Krakowem. W listopadzie 1953 nadano nazwy najważniejszym arteriom: Lenina (dzisiejsza aleja Solidarności), Przodowników Pracy, Planu 6-letniego (dzisiejsza aleja Jana Pawła II), Rewolucji Październikowej (dzisiejsza aleja Andersa).

Pod względem stylistycznym architektura „staromiejskiego” zespołu Nowej Huty jest bardzo zróżnicowana i odpowiada charakterowi poszczególnych kwartałów i osiedli. Ciągi zwartej zabudowy placu Centralnego i najbliższe mu odcinki alei Andersa i Solidarności odwołują się wprost do postulatów architektury socrealistycznej. Pomiędzy zabudowaniami Centrum a prostymi domkami osiedli peryferyjnych wybudowano trzykondygnacyjne bloki o prostych bryłach, o niewiele różniącym się standardzie mieszkań. Ówczesne komentarze podkreślają, że zabudowa Nowej Huty nawiązuje do architektury Krakowa i stanowi pomost pomiędzy starym grodem a wielkim przemysłem. [3]

Uwagę zwraca bryła dawnego kina „Świt” funkcjonującego w latach 1953 – 2002. Kino to niegdyś mieściło dwie sale. Gdy zakończyło swoją działalność stało się bazarem obklejonym szyldami, dewastującymi elewację. Na skutek remontu można powiedzieć, że odzyskało część dawnego blasku, choć bannery supermarketu nie wyglądają w żaden sposób harmonijnie. Przywrócono także neon na szczycie kina, na wzór dawnego. Bardzo ładnie prezentuje się klatka schodowa z posadzką lastrikową, oraz elegancką balustradą. Uwagę przyciągają elementy wystroju wnętrza takie jak stare projektory pochodzące z Łódzkiej wytwórni sprzętu kinematograficznego, a ich tabliczki znamionowe świadczą o ich produkcji w latach 70-tych XX wieku. Na piętrze została zlokalizowana kawiarnia „Filmowa”, gdzie warto napić się espresso, a jak szczęście dopisze to być może uda się załapać na seans filmowy – jest duży ekran, oraz projektor. Szkoda, że takie budynki jak kino „Świt” zostały zapomniane, gdyż stanowią dobrze zaprojektowane obiekty, które nie stawiły czoła zmianom ustrojowym, zostały podeptane przez nową funkcję i elewacyjne doklejanki. Być może ich socrealistyczny rodowód stanowi o tym, że niektórzy nie dostrzegają w nich wartości, jednak porównując ich kameralny charakter z dzisiejszymi kinami mającymi charakter „przemysłowy” mogę stwierdzić, że wolę te stare… z widownią na kilkadziesiąt osób, wygodnymi fotelami i specyficznym zapachem widowni… tylko ile ich jeszcze w Polsce zostało?

  • Dzień 3 „Kulejący”

Trzeci dzień, to praktycznie dzień wyjazdu z Krakowa. Bolała mnie noga od chodzenia, więc zbyt dużo nie pozwiedzaliśmy. Za to można było posiedzieć w cieniu drzew na plantach pijąc kawę (dzień był słoneczny). Później ostatni widok na rynek, ratusz, kościół mariacki i opuszczamy Kraków.

Kraków jest miejscem, gdzie każdy może znaleźć coś dla siebie. Chcesz zjeść, popić – idziesz na stare miasto, tutaj czekają na Ciebie knajpy i restauracje (dużo obcokrajowców, których łatwiej znaleźć niż Polaka 🙂 Chcesz się wyciszyć – idziesz do ogrodu botanicznego. Wolisz Kraków tajemniczy? Są miejsca, które do dzisiaj kryją taką tajemnicę – jak kościół św. Gereona. Program rozrywkowy na 3 dni można zapełnić szybko. Nasz program został zrealizowany tylko w części – w planie był jeszcze Zakrzówek, kopce Kościuszki, Kraka, Wandy, podziemia rynku… będzie na następny raz.

PS. Do Trójmiasta wróciła z nami pasażerka – świnka. Pochodzi gdzieś z okolic Żywca :]

swinka

Bibliografia:

[1] Wikipedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Smocza_Jama_%28Krak%C3%B3w%29

[2] Szelerewicz M, Gorny A., 1986, „Jaskinie Wyzyny Krakowsko-Wielunskiej”, PTTK „Kraj”, Krakow-Warszawa

[3] Wikiedia, http://pl.wikipedia.org/wiki/Nowa_Huta_%28cz%C4%99%C5%9B%C4%87_Krakowa%29

Reklamy

Kamienne kręgi w Węsiorach

Węsiory zlokalizowane są 19 km na północny zachód od Kościerzyny nad jeziorem Długim. Dojazd od strony Trójmiasta jest dosyć prosty – należy kierować się na Kartuzy a następnie na Bytów drogą 228. Po drodze mijamy liczne jeziora pojezierza Kaszubskiego – warto na chwilę przystanąć, aby zachwycić się krajobrazem np. pomiędzy jeziorem Brodno Mł. i Brodno Wlk. Po dojeździe do wsi Węsiory należy podążać zgodnie z drogowskazami kierującymi na rezerwat archeologiczny Kamienne Kręgi. Zlokalizowany jest on na południe od wsi. Na miejscu czeka parking, gdzie możemy zostawić samochód i pieszo udać się do rezerwatu.

wesiory mapa1

Rys. Lokalizacja Węsiorów w stosunku do Gdańska i proponowane drogi dojazdu

wesiory-mapa2

Rys. Umiejscowienie rezerwatu archeologicznego Kamienne Kręgi w stosunku do wsi Węsiory

Już na wejściu wita przyczepiona do drzewa zalaminowana kartka z wymownym tytułem „Ku przestrodze”, który opowiada historię

wesiory4

Rys. Plan sytuacyjny założenia

Stowarzyszenie Badań Kamiennych Kręgów w Gdyni w ten sposób opisuje kręgi w Węsiorach:

Tutejsze kamienne kręgi są miejscem mocy o szczególnej miękkiej energii, działającej jak pompa odsysająca chaos, zarówno z otoczenia jak też wszelkich organizmów żywych. Szczególnie kojąco wpływają na system nerwowy, przywracając równowagę potencjałów energetycznych przebywających w nich ludzi i zwierząt.

Kręgi kamienne to również pradawny kalendarz wyznaczający wschody słońca w przesilenia letnie i zimowe, jak też wschody księżyca w okresach pełni najbliższych przesileniom i równonocom. Niegdyś było to miejsce narad, spotkań i sądów plemiennych ludów, które zamieszkiwały te ziemie.

Wg legend kaszubskich zostały zbudowane przez Stolemów, mitycznych przybyszów z północy. Archeolodzy znaleźli tu również pochówki, z okresu wędrówki plemion Gotów w okresie I i II n.e.

Budowa kręgów mogła mieć jednak miejsce na wiele tysięcy lat przed Chrystusem. Wskazuje na to wiek szczególnego gatunku porostów na kamieniach, występującego jedynie w miejscach mocy.

Zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i członkowie Stowarzyszenia Badań Kamiennych Kręgów, wielokrotnie obserwowali tu ciekawe zjawiska na niebie, mające związek z UFO, jak również interesujące układu gwiazd, np. tzw. zbieg wszystkich gwiazd nad kręgami, szczególnie w czasie równonocy wiosennej.

To tylko krótki wstęp do pełnej tajemnic i domysłów historii tego cudownego miejsca.

 Cmentarzysko zostało odkryte w latach 20 XX wieku, jednak badania rozpoczęto dopiero w 1956 roku pod kierunkiem dr Jerzego Kmiecińskiego. Przebadano 3 kamienne kręgi, 16 kurhanów i 110 pochówków ciałopalnych i szkieletowych. Spalone zwłoki złożone były w glinianych naczyniach (tzw. groby popielnicowe), a także chowano je w wykopanych w ziemi jamach (groby jamowe).

Groby szkieletowe w Węsiorach znajdują się wyłącznie w kamiennych kręgach i pod kurhanami. Co ciekawe, kamienne kręgi, na innych cmentarzyskach pozbawione raczej grobów, w Węsiorach je zawierają. Wyjątkiem jest wielki krąg sędziowski, usytuowany w górnej części rezerwatu. [1]

Bibliografia:

[1] Breske A., Breske Z., Ellwart J.: Kamienne Kręgi Gotów. Małe vademecum turysty, Wydawnictwo REGION, Gdynia 2004-2011.

Kręgi kamienne w Odrach

Odry znajdują się niedaleko Czerska, miejscowości w powiecie Chojnickim w województwie Pomorskim. Jest to niewielka wieś, której historia powiązana jest z kręgami kamiennymi, które znajdują się w tutejszym lesie. Rezerwat Kamiennych Kręgów jest dobrze oznaczony i znaki drogowe powinny bez problemu doprowadzić do parkingu (uwaga: leśna droga oznaczona jest jako rowerowa, jednak turyści mogą wjeżdżać samochodami, jednak bardzo polecam przejść się leśną drogą – około 20 minut w jedną stronę).

odry-mapaRys. Mapa pokazująca usytuowanie Odr.

Odry-mapa2

Rys. Umiejscowienie rezerwatu przyrody Kręgi Kamienne w Odrach

W latach 50 XX wieku na podstawie rozporządzenia Ministra Środowiska i Gospodarki Drzewnej kamienne kręgi w Odrach zostały objęte ochroną – został utworzony rezerwat. Przez to być może dotrwały do czasów dzisiejszych.

Radiesteci stwierdzili na podstawie badań kręgów w Odrach, że ich ustawienie nie jest przypadkowe i doskonale wpasowuje się w radiestezyjną logikę. Twierdzą również, iż kamienne kręgi, szczególnie w Odrach i Węsiorach, charakteryzują się wyjątkowym nagromadzeniem energii. W Odrach rozmieszczenie kręgów odpowiada złotym i platynowym pasmom energetycznym. Częstotliwość tych pasm pokrywa się z widmem światła białego i jest nieszkodliwa dla ludzi oraz zwierząt (w przeciwieństwie do pasm szarych). Pasma te otaczają ziemię i przebiegają z północnego wschodu na południowy zachód. Przebieg ten zdeterminował układ astronomiczny istniejących w świecie kamiennych kręgów, wpisany jest w architekturę Majów i Inków oraz w przeszłości decydował o usytuowaniu… kościołów chrześcijańskich.

Kamienie ustawione w kręgi stanowią dla radiestetów ważną informację ze względu na tzw. promieniowanie kształtu. Jeśli w centrum koła, które promieniuje w kolorze białym, ustawiony zostanie kamień np. w radiestezyjnym kolorze niebieskim, nadaje on taki kolor całemu kręgowi. Każdy krąg ma inny kolor, zależny od tych radiestezyjnych kolorów kamieni, z jakich został zbudowany. Cżęść kręgów ma po dwa skupiska energii – oczka lub miniczakramy. Ustawione i spolaryzowane w odpowiedni sposób skupiają energię na kamieniu centralnym lub ponad nim. Kamienne kręgi tworzą zatem widzialny i niewidzialny krąg fal magnetycznych i elektromagnetycznych.

Według nich, przez kręgi w Odrach przebiegają linie geomantyczne, łączące wszystkie kręgi na Ziemi. Podobno kręgi odrowskie stanowią też odwzorowanie Hiad z gwiazdozbioru Byka. Analogicznie kamienne kręgi w Węsiorach odpowiadają gwiazdozbiorowi Plejad. Odbicie obu skupisk gwiazd w postaci kręgów jest odwrócone, niczym lustrzane odbicie. (…)

Radiestezyjne badania kręgów zupełnie inaczej niż naukowe określają ich wiek. Podobno kręgi powstały ponad 4000 lat temu i nie mają nic wspólnego z Gotami, lecz stanowią inteligentny przekaz istniejącej wówczas cywilizacji. [1]

Badania Leszka Mateli potwierdzają szczególną moc kamiennych kręgów w Odrach – osiąga ono 120 000 jednostek w skali Bovisa (promieniowanie zdrowego człowieka to około 6 500 jednostek, więc w Odrach mamy do czynienia z mocą niemalże boską..

odry8Rys. Plan sytuacyjny kręgów kamiennych w Odrach wg. Stephana z 1915 r.

nmsc- kolory kregow

Rys. Radiestezyjny plan Kamiennych Kręgów na bazie planu niemieckiego astronoma i mierniczego Paula Stephana w 1915 r.

Każdy krąg posiada właściwy sobie kolor. Ponadto przez całe założenie przebiegają pasma energetyczne – złote – przez krąg V w kierunku południowo zachodnim i północno wschodnim, oraz platynowe przechodzące przez krąg V i IX. Odpowiednie kolory radiestezyjne poszczególnych kręgów to:

1 – biały

2 – brązowy

3 – jasnozielony

4 – czerwony

5 – niebieski

6 – beżowo-złocisty

7 – zielony

8 – karminowy

9 – śliwkowy

10 – żółto-złocisty

11 – —

12 – —

Na terenie rezerwatu znajduje się miejsce o bardzo dużym natężeniu energii – sięga ono 120 000 jednostek w skali Bovisa. Jest nim Elipsa oznaczona na poniższym planie (znajduje się w pobliżu kręgu X). Warto przysiąść tam na chwilę na ławce, aby się doenergetyzować.

nmsc-odry7Rys. Umiejscowienie kręgów i Elipsy.

Szczególna energia skupia się także w kręgu V znajdującym się na przecięciu pasm energetycznych. Krąg ten emituje niebieską energię, sprzyja medytacji i wyciszeniu.

Bardzo dużo teorii powstało na przestrzeni lat dotyczących kamiennych kręgów. O znaczeniu kręgów pisze także Pani Zofia Piepiórka, której artykuł dostępny jest pod poniższym adresem:

https://pl-pl.facebook.com/notes/zofia-piepi%C3%B3rka/mapa-zasi%C4%99g-strefy-3c-123-czyli-aktywny-system-obronny-ziemi-poszukiwany-czakram/504036236288920

Bibliografia:

[1] Breske A., Breske Z., Ellwart J.: Kamienne Kręgi Gotów. Małe vademecum turysty, Wydawnictwo REGION, Gdynia 2004-2011.

Leszek Matela – Tajemnice Słowian

Książka godna polecenia ze względu na nie tylko historyczne podejście do tematyki Słowian. Autor jest również radiestetą, przeprowadził badania radiestezyjne wszystkich tych miejsc, które wiążą się z kulturą Słowian. Książka podzielona jest na wiele rozdziałów, z których każdy porusza inną tematykę – mowa jest nawet o architekturze i kulinariach Słowian. Ponadto można dowiedzieć się ciekawych informacji o rytuałach i obrzędach, a także o miejscach mocy (dla mnie najciekawsza część).

Ocena: 4/5

Góra Chełmska (Koło Koszalina)

Kolejne miejsce, opisywane jako miejsce mocy, które opiszę to Góra Chełmska koło Koszalina. Znamienne jest to, że za każdym razem (lub prawie każdym), kiedy mamy do czynienia z miejscem mocy, w szczególności górą, wzgórzem, wzniesieniem, na jego szczycie możemy napotkać kościółek, kapliczkę, która umiejętnie odwraca uwagę od prawdziwego rodowodu tego miejsca. Tak, rodowodu pogańskiego (słowo pogański ma w tym kontekście raczej pozytywny wydźwięk). Oczywiście miało to znaczenie kiedyś, gdzie starano się dawne wierzenia Słowian, którzy przychodzili w miejsca uważane jako święte, przerobić na nową wiarę. Dawnych wierzeń, tak głęboko zakorzenionych w umysłach i duszach pradziadów nie było tak łatwo wykorzenić (a wręcz było to pewnie niemożliwe), więc te święte miejsca, które można było zamieniono na miejsca kultu, pątnictwa i oddawania hołdu Maryi itp. Według mnie w miejscach tych oddawano cześć naturze, jako że z natury płynęła moc tych miejsc. Wobec tego po prostu poprzez dodanie pewnych symboli w to miejsce, zmieniono obiekt kultu.

mapa-gora-chelmska

Co mówi oficjalna tablica na temat historii tego miejsca:

Góra Chełmska koło Koszalina jest najwyższym wzniesieniem (ok. 137 m n.p.m.) na całym Pomorzu. Od wczesnego średniowiecza (VIII w), była miejscem sprawowania pogańskiego kultu Pomorzan. Religijny charakter góry przetrwał i rozwinął się w czasach chrześcijańskich. Zachodniopomorski książę Bogusław II powierzył ojcom norbertanom z Białoboku k. Trzebiatowa misję kontynuowania chrystianizacji Pomorza Środkowego i Zachodniego, rozpoczętą przez Ottona, biskupa z Bambergu. W akcie nadania zakonowi posiadłości w 1214 r jest mowa o wsi Koszalin przy Górze Chełmskie. Akt ten potwierdza bulla z 1217 roku wymieniająca Górę Chełmską z wioskami do niej przynależnymi. W tym okresie istniała już na górze świątynia pod wezwaniem NMP, która od roku 1278 pełniła rolę kościoła parafialnego. Po norbertanach kaplicę na Górze Chełmskiej oraz parafię w Koszalinie, Jamnie i Kraśniku przejęły siostry cysterki.

Ten krótki fragment z tablicy pokazuje co tak naprawdę jest istotne w rozumieniu ludzi, którzy zarządzają tym terenem (z tego co mi się wydaje to jest to teren należący do kościoła). Bardzo dużo jest napisane o „nowej historii”, a temu co było wcześniej poświęcając zaledwie… jedno zdanie. Czy wynika to z braku wiedzy na temat tego co znajdowało się na górze wcześniej? Gdyby dobrze poszukać, myślę, że informacje by się znalazły.

Na Świętych Górach emanuje silna energia, która i do dzisiaj jest wykrywana przez radiestetów. Tysiące lat temu obrzędy odprawiali na nich ludzie należący do tzw. kultury łużyckiej, później zaś Celtowie, Goci, Germanie i Słowianie. Na wszystkich tych górach rosły święte gaje i znajdowały się świątynie. Dzisiaj trudno stwierdzić, jakim bogom oddawano tam cześć i składano ofiary. Mógł to być Wate (germański bóg burz i sztormów), Swaróg (słowiański bóg słońca i nieba) lub Swarożyc (słowiański bóg ognia domowego). Pod uwagę brany jest także Trygław, tajemnicze bóstwo Słowian Połabskich i Pomorzan, z którego kultem walczył zaciekle święty Otton z Bambergu zajmujący się chrystianizacją Pomorza. Według niemieckich źródeł, Trygław mógł być bóstwem żeńskim, dalekim krewnym greckiej Hekate. Jego trzy twarze symbolizowały związki z niebem, ziemią i podziemiem.
Po przyjęciu chrześcijaństwa przez Pomorzan, księża starali się umieszczać świątynie w miejscach dawnych kultów. Był to znany zabieg socjotechniczny, który wykorzystywał przyzwyczajenie ludzi do oddawania czci religijnej w starym miejscu. Tylko że zamiast starego bóstwa było już nowe. Można tam było uzyskać odpust zupełny i oczyścić się z najcięższych nawet win, takich jak morderstwo.

Podczas przechadzki po okolicznych lasach zobaczyć można często następujący znak namalowany na drzewach drswjakubaPoprzez trzy święte góry Pomorza wiódł niegdyś szlak pielgrzymkowy z Gdańska do grobu świętego Jakuba w Santiago de Compostela. Bardzo często przychodzili tam grzesznicy, jak również ludzie chorzy, bowiem zdarzały się cudowne uzdrowienia, a sława ich niosła się daleko. Szlak Polski przebiega wzdłuż północnych granic według poniższej mapy (zaznaczony na żółto):

pomorska-dr-sw-jakuba-gr-chelmska

Góra Chełmska została nawet uwieczniona na najstarszej mapie dróg chrześcijańskiej Europy, którą wykonał w 1500 r. z okazji przypadającego wówczas „Roku Wiary” niemiecki astronom i geodeta z Norymbergi Erhard Etzlaub. Jest to najstarsza drukowana mapa centralnej Europy, obejmująca obszar od Vyborga w Danii do Neapolu we Włoszech.
W okresie reformacji i walki z katolicyzmem, kaplice na świętych górach zostały zniszczone. Dopiero po II wojnie światowej, w czasach, gdy na Pomorzu Zachodnim znowu zamieszkali katolicy, święte góry ponownie zyskały na znaczeniu.

Góra Chełmska była opisywana w księdze Ruty (druga część Wielkiego Tajemnika Mitologii Słowiańskiej)

….Jedno z najważniejszych miejsc świętych Kaszubów nosi miano Koszalin. To w Koszalinie posadowiona jest
Góra Chełm, na której czczono, nieprzerwanie od starożytności do późnego średniowiecza, bogów Wiary
Przyrodzonej. Tutaj oddawano hołd bogom, także na Trunikuj, gdzie siedział potężny książę i żerca.
Górę wieńczył kiedyś chram, a miejsce to poświęcono i oddano w opiekę Tynom Plątów i Makoszów. Cała góra
to świątynia, którą traktowano jako Świętą Ziemię Kosza, czyli Lenno Kosza, inaczej Kosza Leń lub Kosza Lico
– Obraz Kosza. Możliwe, że świątynia z gajem i chramem ulokowanym na Górze Chełm, będącej jedną z pasma
dawnej Gołogóry, poświęcona była wszystkim boskim rodom związanym z ceremoniałem Przejścia do Wiecznej
Krainy, czyli bogom Śmierci (Tyn Welesów), Koszu – Przeznaczenia (Tyn Makoszów), Koszu – Przypadku (Tyn
Plątów) oraz Zapomnienia (Tyn Morów). Przez tysiąclecia chowano na zboczach góry zmarłych z wszystkich
okolicznych plemion i kultur.

 

Krótki film pokazujący panoramę roztaczającą się z wieży widokowej na Górze Chełmskiej

Poniżej znajduje się film opowiadający o górze Chełmskiej:

 

Rowokół

Rowokół – 115 m n.p.m., jedno z najbardziej tajemniczych miejsc na Pomorzu. Znajduje się niedaleko gminy Smołdzino. Dominuje nad okolicą niczym dostojny, wygasły wulkan. Wzgórze, którego nazwa wywodzi się ze Skandynawii i oznacza piaszczyste wzniesienie, jest jedną z trzech Świętych Gór na Pomorzu. Obok Góry Chełmińskiej oraz Świętej Góry w Polanowie było ośrodkiem kultu i pokutnych pielgrzymek. Nadal przypisuje się mu niezwykłe, geomagnetyczne właściwości ze względu na przebiegające przez jego szczyt ważne linie energetyczne Ziemi.

Wokół wzgórza splatają się wątki słowińskich podań i legend. Tu niegdyś czczony był tajemniczy bóg Swarożyc – pan słońca i ognia, dla którego na szczycie góry nieustannie podsycano żar w palenisku. Być może dlatego w średniowieczu, w kaplicy Św. Mikołaja wybudowanej na miejscu dawnej pogańskiej świątyni, przejęto tradycję podtrzymywania wiecznego ognia. Płomienie, niczym latarnia morska, wskazywały rybakom bezpieczny powrót do pobliskich portów.

W tradycji współczesnych mieszkańców przetrwało wiele opowieści związanych z tym zagadkowym miejscem. W większości z nich spowite mgłami wzgórze wskazywane jest jako ponury ośrodek piractwa morskiego, szczególnie rozpowszechnionego w późnym średniowieczu. Korsarze powracając z łupieskich wypraw z Morza Bałtyckiego i Północnego gromadzili zrabowane skarby w grodzie, którego szczątki współcześnie odkopano na zboczu góry.

Do dużego grodziska, otoczonego rowem wiodły cztery bramy. Pewnego dnia złoto i klejnoty wraz z uwięzioną w grodzie księżniczką zapadły się pod ziemią, a tajemnicza żelazna igła, z którą piękna panna nigdy się nie rozstawała, przyciąga teraz liczne pioruny. Głaz przykrywający zapadlisko można dostrzec wędrując na szczyt góry jedną ze ścieżek.

Oprócz licznych starych opowieści są nowsze, które dotyczą całkiem współczesnych czasów. Podobno pod koniec wojny Niemcy u podnóża Rowokołu wydrążyli bocznice i tunele kolejowe. Uciekając przed nadchodzącym frontem ładowali do pociągów skrzynie z zagrabionymi w czasie wojny dobrami. Do dziś wnętrze góry rzekomo kryje jeszcze nie wywiezione skarby i sprzęt wojskowy. Może właśnie tu pod zwałami ziemi znajduje się nie odnaleziona do tej pory bursztynowa komnata? Jeszcze niejedna łamigłówka jest do wyjaśnienia, choćby historia tajemniczego korytarza łączącego kościoły w Smołdzinie i w Gardnie Wielkiej, czy pozostałości po dawnej kulturze megalitycznej, starszej niż egipskie piramidy.

Wykłady profesora Salla, nieznana historia naszej cywilizacji

Myślę, że to niezwykle ważne, aby poznać swoje własne korzenie. Czy historia cywilizacji na Ziemi rozpoczyna się od Sumeru, Egiptu, a może było coś wcześniej. Co z licznymi podaniami o potopie. Liczne fakty, artefakty i odkrycia dowodzą, że nasze pochodzenie ma o wiele starszy rodowód niż się przypuszcza, o czym mówi profesor Sall. Najciekawsze w tym wszystkim zdaje się to, że pomimo tak licznych i oczywistych dowodów, faktu ich powiązania w jedną całość, współczesna nauka milczy o tym. Czy kwestia utrzymywania nas w nieświadomości własnego pochodzenia i rodowodu ma na celu odebranie nam wiary w naszą moc, a może te wszystkie nowości zachwiałyby na tyle współczesną cywilizacją, że mogłaby ona nie podnieść się wobec nowych paradygmatów, które musiałyby zacząć obowiązywać, gdyż stare zdewaluowałyby się w ciągu jednej chwili… oznaczałoby to utratę wpływów, być może na skutek nowych odkryć naukowych czerpiących z zaginionej wiedzy, doszłoby do uwolnienia wolnej energii i innych odkryć…